Mirosław Pietrewicz powtórzył rządową prognozę wzrostu gospodarczego w przyszłym roku na poziomie 3,5%. Wyraził przy tym zadowolenie, że Rada Polityki Pieniężnej zaczyna myśleć o konsekwencjach, które mogą wyniknąć z nadmiernej aprecjacji złotego.

W czwartek Dariusz Rosati z RPP powiedział, że dalsze umacnianie złotego jest niepotrzebne i szkodliwe dla gospodarki. Zasugerował przy tym, że jeśli kurs naszej waluty jeszcze wzrośnie, to NBP może rozważyć interwencje na rynku. Jednak w piątek inny członek RPP, Cezary Józefiak, powiedział, że interwencja, której domaga się rząd, nie jest dobrym pomysłem - Dopóki mamy płynny kurs walutowy, byłbym przeciwny takim rozwiązaniom - stwierdził. Wcześniej wiceprezes NBP Jerzy Stopyra mówił, że obecny kurs złotego jest uzasadniony fundamentalnie. Był to jeden z powodów piątkowego umocnienia złotego wobec dolara o 1,2 gr. Kurs amerykańskiej waluty spadł do 3,93 zł.

M. Pietrewicz ocenił, że w latach 1998-1999, w wyniku kumulowania się niekorzystnych zjawisk wewnętrznych oraz pogarszania warunków zewnętrznych, wzrost gospodarczy uległ spowolnieniu. - Szczególnie niepomyślny dla gospodarki był bilans lat 2000-200 - powiedział.