Cena ropy naftowej utrzymywała się wczoraj na poziomie najwyższym od trzech tygodni. Za baryłkę gatunku Brent płacono po południu w Londynie 25,11 USD, a więc o 10 centów mniej niż na piątkowym zamknięciu.
Poprzednio ropa była tak droga 4 listopada. Jej cena przez najbliższe dwa tygodnie zapewne znacząco nie zmieni się, bo uczestnicy rynku czekają na rozwój sytuacji w Iraku. Jutro zaczyna tam pracę 18 inspektorów rozbrojeniowych ONZ, a 8 grudnia upływa termin opublikowania przez władze w Bagdadzie pełnej listy nielegalnie posiadanej broni masowego rażenia. Jeśli Irak nie dostosuje się do warunków zawartych w ostatniej rezolucji ONZ, a więc będzie utrudniał pracę inspektorom lub wspomniana lista okaże się niewiarygodna, to wtedy cena ropy wzrośnie, bo zwiększą się zamówienia w obawie o "poważne konsekwencje", jakimi grozi rezolucja, a więc interwencję zbrojną USA.
Złoto staniało wczoraj o 25 centów, do 317,45 USD za uncję na popołudniowym fixingu w Londynie. Przyczyniło się do tego przede wszystkim opuszczanie rynku przez amerykańskich traderów, gdyż nie chcą oni utrzymywać pozycji przez dwa wolne dni. W czwartek w USA przypada Święto Dziękczynienia i w piątek tamtejsza giełda COMEX też będzie zamknięta.
Rynek miedzi odpoczywał po znacznym wzroście ceny w ub. tygodniu. Wczoraj w Londynie spadła ona o 2 USD, do 1617 USD za tonę. O rynku stali piszemy rzadko, ale wypada odnotować, że w pierwszych trzech kwartałach br. Chiny sprowadziły prawie 23 mln ton tego metalu i tym samym stały się największym na świecie jego importerem, wyprzedzając USA. Taka kolejność w najbliższym czasie utrzyma się, bo na przyszły tok Chiny zapowiadają zwiększenie zużycia stali o 10%, a w USA ma się ono nie zmienić.