Reklama

Netia może być ośrodkiem konsolidacji

Z Wojciechem Mądalskim, prezesem Netii, rozmawia Grzegorz Dróżdż

Publikacja: 27.11.2002 08:21

Akcjonariusze postawili przed Panem zadanie zwiększenia wartości Netii. W jaki sposób chce Pan ten cel osiągnąć?

Głównym elementem jest tu oczywiście zakończenie restrukturyzacji finansowej. Na razie systematycznie posuwamy się do przodu i mam nadzieję, że proces ten niedługo będzie za nami. Równolegle prowadzone są działania takie, jak w każdej firmie. Ich celem jest między innymi wzrost przychodów, rentowności i konkurencyjności spółki.

Przed Netią prowadził Pan działania restrukturyzacyjne w Wedlu i Horteksie. W obu firmach doszło do znaczącej redukcji zatrudnienia i wyprzedaży części aktywów. Czy tego samego należy spodziewać się w Netii?

To, że w przypadku moich poprzednich doświadczeń zawodowych sprzedaż majątku czy redukcja zatrudnienia były centralnym elementem restrukturyzacji, nie świadczy o tym, że moje podejście do biznesu sprowadza się do tego typu działań. W przypadku Horteksu były one absolutnie konieczne, by spółka zaczęła się bronić finansowo. Sytuacja Netii jest jednak diametralnie różna. Spółka nie ma 10 fabryk zatrudniających po tysiąc osób.

Rzeczywiście czyścimy bilans, ale nie przez sprzedaż majątku, a urealnianie wartości tej jego części, która nie jest rentowna i nie daje nadziei na poprawę w przyszłości. Przykładem może być przeprowadzony przez nas w ostatnim kwartale odpis wartości 27 tys. linii telefonicznych. Z powodu zobowiązań koncesyjnych były one położone w regionach, w których nie można się było spodziewać, że przychody przez nie generowane będą na tyle duże, by pokryć nakłady inwestycyjne.

Reklama
Reklama

A co z wielkością zatrudnienia? Jaka jest docelowa liczba linii telefonicznych na jednego pracownika?

Proces redukcji, który rozpoczął się w zeszłym roku, jest już w ostatniej fazie. Po jego zakończeniu nie przewiduję żadnych drastycznych kroków.

Kontynuowany będzie natomiast proces dostosowywania poziomu zatrudnienia do wielkości obsługiwanego przez nas rynku. Z tego względu takie wskaźniki, jak liczba linii na pracownika są dla mnie bardzo sztuczne. Linie telefoniczne mogą mieć różną jakość, mierzoną choćby wielkością generowanych przez nie przychodów. Używanie więc wskaźnika do porównywania operatorów może być mylące.

W trzecim kwartale spółka wpisała w straty inwestycje o wartości ponad 100 mln zł. Rok wcześniej było to 90 mln zł. Czy akcjonariusze mogą oczekiwać, że to już koniec tego typu operacji?

Odpisy aktualizujące wartość inwestycji są dokonywane nie w oparciu o arbitralną decyzję zarządu, a na podstawie regularnie przeprowadzanych przez audytorów testów oceniających, w jaki sposób majątek generuje przychody. Z tego względu nie można z pewnością powiedzieć, jak sytuacja będzie wyglądała w przyszłości. Osobiście nie spodziewam się jednak kolejnych znacznych odpisów.

Netia od dłuższego już czasu pozyskuje wyłącznie klientów biznesowych. Czy oznacza to, że firma zrezygnowała z walki o klientów indywidualnych?

Reklama
Reklama

Absolutnie nie. To, że stan naszej gospodarki w większym stopniu wpływa na abonentów indywidualnych, jest zjawiskiem niezależnym od naszej strategii. W jej ramach rzeczywiście większą wagę przypisujemy zwiększaniu liczby tak zwanych linii biznesowych, ale absolutnie nie chcemy ignorować klientów indywidualnych.

Na ile problemy finansowe Netii przekładają się na pozyskiwanie abonentów?

Problemy oczywiście były, szczególnie po stronie klientów instytucjonalnych. Ten segment traktuje operatora telekomunikacyjnego jako podmiot, który ma dostarczyć jedną z centralnych usług dla prowadzenia biznesu. Długoterminowa wiarygodność finansowa partnera jest więc bardzo ważna. Myślę, że gdy nasza restrukturyzacja zakończy się, potencjalni klienci będą mogli czuć się znacznie bardziej komfortowo.

Z drugiej strony chciałbym podkreślić, że nawet w tym trudnym okresie zdobyliśmy szereg bardzo poważnych biznesowych abonentów. Wydaje mi się, że udało nam się przekonać ich, że proces restrukturyzacji finansowej zakończy się sukcesem.Czy spółka ma problemy z przeterminowanymi należnościami od klientów?

Nie. Efektem prowadzonej przez nas bardzo ostrożnej polityki zarządzania należnościami są przymusowe odłączenia od sieci, które właśnie są jedną z przyczyn spadku liczby abonentów indywidualnych.

Całe zjawisko jest nierozerwalnie związane ze stanem polskiej gospodarki. Oczekujemy w związku z tym, że w miarę odbijania się od twardego podłoża sytuacja gospodarcza będzie się poprawiać, a problem należności od klientów będzie miał coraz mniejsze znaczenie.

Reklama
Reklama

Netia w raportach finansowych nie pokazuje struktury przychodów. Sądząc jednak z dynamiki zmiany skonsolidowanych przychodów, połączenia międzymiastowe nie są segmentem generującym duże wpływy. Czy podobnie będzie z połączeniami międzynarodowymi, które uwolnione zostaną na początku przyszłego roku?

To, że rynek połączeń międzystrefowych został uwolniony z punktu widzenia regulatora, wcale nie oznacza, że mamy do czynienia z całkowicie wolnym rynkiem. Wszyscy operatorzy cały czas w dużej mierze zależą od technicznych rozwiązań współpracy z operatorem dominującym. W związku z tym myślę, że również kształtowanie się konkurencji w segmencie połączeń międzynarodowych będzie powolnym procesem. Pomaga nam natomiast fakt, że możemy bezpośrednio rozmawiać z operatorami międzynarodowymi.

Jaki udział w przyszłorocznych przychodach będą miały wpływy z połączeń międzystrefowych i zagranicznych?

Niestety, takich danych na razie nie udostępniamy. Być może sytuacja zmieni się w przyszłym roku, gdyż wpływy z innych niż połączenia lokalne źródeł mają coraz większy udział w naszej sprzedaży.

Netia cały czas dzierżawi część sieci światłowodowej. Z drugiej strony spółka udostępnia swoją infrastrukturę innym operatorom. Czy wpływy i koszty z tego tytułu równoważą się?

Reklama
Reklama

Ze względu na pewne ograniczenia wynikające z faktu, iż Netia jest spółką publiczną, nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Jednak to prawda, że przychody z dzierżawy łączy w naszej strukturze sprzedaży bardzo szybko rosną. Z drugiej strony sieć dzierżawiona przez nas od innych operatorów jest systematycznie zastępowana własną.

Dlaczego Netia nadal inwestuje w sieć światłowodową? Na rynku istnieje przecież nadpodaż infrastruktury przesyłowej.

Prowadzone w tej chwili prace nad rozbudową sieci są kontynuacją inwestycji rozpoczętych wcześniej. Nasze nowe inwestycje w tej chwili są zdecydowanie bardziej selektywne. Jeśli decydujemy się na rozbudowę infrastruktury, to tylko po to, by zdobyć dojście do klienta, który zapewniałby atrakcyjny zwrot z inwestycji.

Jeden członek zarządu KGHM mówił niedawno o planach konsolidacji zależnej od miedziowego koncernu Telefonii Dialog z Netią. Ze strony kierowanej przez Pana spółki tak daleko idące deklaracje nigdy nie padły...

To, że branżę czeka konsolidacja, nie ulega wątpliwości. Wydaje mi się, że zanim zaczniemy rozmawiać o konkretach, musi zostać wyjaśniona kwestia zadłużenia poszczególnych spółek. Nasz bilans po restrukturyzacji finansowej nie będzie już obciążany długiem. W pozostałych przypadkach sytuacja nie jest tak klarowna. Jeśli chodzi o konkretny przypadek Telefonii Dialog, to deklaracje władz KGHM czytamy z takim samym zainteresowaniem jak pan.

Reklama
Reklama

Czy hipotetycznie realne są rozmowy Netii z Dialogiem przy tak różnym akcjonariacie obu firm?

Nie widzę tu problemu. Jeśli miałoby się coś zdarzyć, to na pewno nie w takim układzie, w którym Skarb Państwa stałby się dominującym akcjonariuszem. To, że w tej chwili akcjonariat wygląda tak czy inaczej, niewiele zmienia.

Szeroko dyskutowana koncepcja powołania Krajowej Grupy Telekomunikacyjnej zakłada jednak, że to właśnie spółki Skarbu Państwa będą motorem konsolidacji...

Lider takiego procesu musi mieć zdrową sytuację finansową. Żadna spółka Skarbu Państwa takiej sytuacji nie ma.Czy do konsolidacji potrzebny jest duży inwestor branżowy?

Oczywiście może się okazać, że taki inwestor się znajdzie. Biorąc jednak pod uwagę obecną sytuację dużych firm telekomunikacyjnych, wydaje mi się jednak, że jest to raczej mało prawdopodobne. Katalizatorem będą tu raczej już istniejące spółki. Deklaracje w tej sprawie już są, ale głównym problemem nadal są tu możliwości finansowe poszczególnych podmiotów.

Reklama
Reklama

Czy Netia ma wystarczające zasoby, by po restrukturyzacji długu przyjąć taką rolę?

W ostatnim raporcie wykazaliśmy około 100 mln USD gotówki. Co więcej, po zakończeniu restrukturyzacji zadłużenia, również zdolności kredytowe Netii będą duże.

Nie obawia się Pan jednak, że po doświadczeniach historycznych potencjalni kredytodawcy mogą mieć opory przed finansowaniem spółki?

Zasadność takich obaw wiązałaby się ze strachem, że po uzdrowieniu bilansu kontynuowane będą procesy prowadzące do wzrostu zadłużenia bez zwrotu z inwestycji. Ja takiego scenariusza nie dopuszczam. Z publikowanych przez nas raportów finansowych jasno wynika, że zdolności Netii do generowania gotówki rosną. Marża EBITDA za ostatni kwartał przekroczyła 30%, a jeszcze niedawno była ujemna. Generujemy na tyle dużo środków, by samodzielnie finansować własne inwestycje.

Jakiego rzędu wzrostu przychodów spodziewa się Pan w przyszłym roku?

Będzie to wartość dwucyfrowa. Nie należy się natomiast spodziewać utrzymania tempa wzrostu EBITDA (zysk operacyjny powiększony o amortyzację - przyp. red.), gdyż przy określonym jego poziomie należy ponownie zacząć inwestować w rynek. Mam tu na myśli nakłady na marketing, reklamę czy struktury sprzedaży.

Jaką wartość marży EBITDA uważa pan za poziom stabilizacji?

Na obecnym etapie rozwoju spółki jest to około 25%.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama