Od najbliższego piątku pracodawcy nie będą mogli zastępować umowy o pracę umową cywilnoprawną. Koniec więc tzw. samozatrudniania, chyba że firmy znajdą sposób na obejście tego przepisu. Od tego dnia także firmy będą mogły zatrudniać ludzi na zastępstwo, gdy np. któryś z pracowników jest na dłuższym zwolnieniu lekarskim. Natomiast pierwszego stycznia przyszłego roku wejdą w życie przepisy m.in. o nieodpłatności pierwszego dnia zwolnienia lekarskiego w przypadku, gdy trwa ono nie więcej niż 6 dni. Od stycznia także firma będzie płaciła pracownikowi na zwolnieniu lekarskim nie za 35 dni, jak jest teraz, a za 33 dni.

Wszystkie zmiany zapisane w nowelizacji mają za zadanie uelastycznić rynek i zmniejszyć koszty pracy. Jednak ekonomiści są zdania, że zmiany te, choć idą w dobrym kierunku, są zbyt płytkie. - Poza tym kodeks pracy ma znaczenie tylko w wielkich przedsiębiorstwach, gdzie działają związki zawodowe i bronią jego przepisów. W małych firmach nikt nigdy kodeksu nie widział na oczy. Tam stosunki między pracownikiem a pracodawcą regulują obyczaje i możliwości finansowe konkretnego przedsiębiorstwa. Nowelizacja kodeksu pracy tego nie zmieni - uważa Krzysztof Dzierżawski, ekspert z Centrum im. Adama Smitha.