Reklama

Takich warunków nie akceptujemy

Wicepremier Jarosław Kalinowski zagroził, że jeżeli Polska nie wynegocjuje lepszych warunków wstąpienia do UE dla naszych rolników, niż zaproponowała Dania, Polskie Stronnictwo Ludowe wyjdzie z koalicji i będzie namawiać do głosowania na nie w referendum akcesyjnym. Dziś ma spotkać się rząd, aby zająć oficjalne stanowisko w sprawie duńskich propozycji.

Publikacja: 29.11.2002 08:23

- Nasze stanowisko jest jednoznaczne. Jesteśmy za wejściem Polski do Unii Europejskiej, ale na warunkach partnerskich dla naszego rolnictwa. Kompromisy, jakie zaproponowała nam Dania, nie spełniają tych warunków. Mówię to w imieniu całego Polskiego Stronnictwa Ludowego - stwierdził wczoraj Jarosław Kalinowski. Nie zadowala go przede wszystkim wysokość dopłat bezpośrednich. Chciałby, aby Unia zezwoliła na ich powiększenie poprzez przeniesienie części środków z funduszy na rozwój wsi do poziomu 60% oraz na uzupełnienie ich środkami krajowymi do 100% dopłat unijnych. - Tymczasem Unia nie zezwala nam na ustalenie dopłat w wysokości przekraczającej 40% środków, jakie teraz uzyskują rolnicy w krajach "piętnastki". Tego nie można nazwać propozycjami partnerskimi i my się na to nie zgodzimy - powiedział J. Kalinowski.

Szef PSL i resortu rolnictwa uważa także, że Polsce przyznano za niskie limity produkcyjne na żywność. - Gdybyśmy je zaakceptowali, oznaczałoby to, że nie będziemy samowystarczalni pod względem produkcji rolnej, co powiększy nasz deficyt w handlu zagranicznym oraz będziemy musieli produkować mniej niż teraz, co wyklucza możliwość restrukturyzacji i modernizacji polskiego rolnictwa - stwierdził J. Kalinowski.

Jego zdaniem, jeżeli Polska nie wynegocjuje lepszych warunków, będzie to miało konsekwencje polityczne: PSL wyjdzie z koalicji i będzie namawiało polskich rolników do głosowania na nie w referendum europejskim. - Na razie jednak negocjacje jeszcze trwają i poczekajmy z ostatecznymi deklaracjami do ich zakończenia - powiedział szef resortu rolnictwa.

Przypomnijmy, że we wtorek Dania zaproponowała kandydatom do UE kompromisy negocjacyjne w najbardziej drażliwych kwestiach. W przypadku Polski zaoferowała możliwość zwiększenia dopłat dla rolników do 40% poprzez przerzucenie części środków z tzw. II filaru, czyli funduszy na rozwój wsi, które wymagają uruchomienia przez Polskę wkładu własnego. Zrekompensowane by to zostało poprzez 440 mln euro, jakie UE wpłaciłaby do polskiego budżetu. Poza tym w duńskich propozycjach znalazła się też zgoda na częściowe zwiększenie limitów produkcyjnych na żywność oraz zgoda na utrzymanie 7-procentowej stawki VAT na usługi budowlane. Dziś na temat duńskich propozycji będzie dyskutowała Rada Ministrów.

Tymczasem Dania ostrzegła, że jeżeli negocjacje z kandydatami nie zakończą się w grudniu, to ich przyjęcie do UE odwlecze się do 2007 roku.

Reklama
Reklama

Włodzimierz Cimoszewicz,

minister spraw zagranicznych

Duńskie propozycje dla krajów kandydujących do UE nie są ruchem pozornym i zasługują na bardzo życzliwe potraktowanie. Po raz pierwszy mamy tu do czynienia z czymś więcej niż ogólną deklaracją polityczną, zapowiadającą, że Polska nie będzie płatnikiem netto. Liczby przedstawione w duńskiej ofercie gwarantują, że Polska już w pierwszym roku członkostwa uzyska z kasy unijnej ok. 1,5 mld euro więcej, niż do niej wpłaci. Wreszcie, po raz pierwszy, propozycja duńska wychodzi poza zaczarowaną formułę 25% dopłat bezpośrednich do rolnictwa. Jednak co najmniej trzech obszarów propozycji duńskiej w przedstawionej postaci nie jesteśmy gotowi zaakceptować. Chodzi o skalę wsparcia dla polskiego rolnictwa i limity produkcyjne oraz propozycje finansowe, które mogą stworzyć problemy dla polskiego budżetu.

Józef Oleksy, przewodniczący sejmowej Komisji Europejskiej

Duńskie propozycje oznaczają wyjście naprzeciw naszym postulatom. Oznaczają partnerskie podjęcie problemów drugiej strony. Mam prawo podejrzewać, że do szczytu w Kopenhadze pewne sprawy mogą być jeszcze zmienione. Jedna z nich jest dla nas ogromnie ważna - wyjście naprzeciw naszym kłopotom budżetowym, które wystąpiłyby w 2004 r., gdyby obciążenia nie zostały zmniejszone w negocjacjach. Gdyby PSL szedł stanowczą drogą radykalizmu, np. podważając własną obecność w koalicji, to musiałby odpowiedzieć polskim rolnikom, dlaczego chce zrezygnować z 5 mld zł, które w 2004 r będą dla rolników do wzięcia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama