Po gładkim przebiciu poziomu 1200 pkt. zarówno na indeksie WIG20, jak i na kontraktach terminowych na tenże indeks, przyszedł czas korekty. Korekta jest, w moim odczuciu, z premedytacją wymuszona przez dużych graczy. Ma na celu zapełnienie portfeli akcyjnych, kosztem drobnych inwestorów i spekulantów, którzy ten poziom wykorzystują do sprzedaży, licząc na odkupienie po niższych cenach. I tu przykra niespodzianka, gdyż kursy wcale nie chcą spadać. Odkupienie akcji taniej graniczy niemal z cudem. Baza na kontraktach na WIG20 rośnie przy spadku indeksu nawet do plus 15 pkt. Jednocześnie zwiększa się ilość otwartych pozycji, co pokazuje determinację kupujących, którzy są gotowi dać premię za sprzedaż kontraktów. Zanosi się niebawem na duży ruch i wszystko wskazuje, że to będzie ruch do góry. Nie liczyłbym na miejscu pesymistów, że zatrzymamy się na 1300 pkt.
Obecna walka niedźwiedzi z bykami przypomina mi trochę walkę takiego gościa o imieniu Don, który jeździł na koniu, w zbroi, z kopią, ze swoim wiernym giermkiem i walczył... z wiatrakami. Dlatego należy pamiętać, żeby nie robić nic na siłę, bo trend jest naszym przyjacielem. Z teoretycznego punktu widzenia, na co liczy większość pesymistów, ten wzrost może być tylko korektą bessy. Moim zdaniem, obecne zwyżki odbywają się w zupełnie inny sposób, niż to miało miejsce wcześniej. Wzrosty na giełdzie rozpoczęły banki, później dołączyła informatyka, a teraz rynek rośnie całą swoją szerokością. Wzrastamy w sposób spokojny, bardzo przemyślany, ze sporym obrotem, jak na nasze warunki, a nie jak to bywało dawniej - trzy sesje ostrej jazdy w górę... i ratuj się kto może! Czas sobie powiedzieć otwarcie, że to już koniec bessy i teraz może być już tylko lepiej. Jako że koniec roku już blisko, czas jest sprzymierzeńcem byków, więc kolejne święta zapowiadają się radosne (niestety, tylko dla optymistów!).
Zwróć uwagę:
ComArch - uniezależnił się od rynku krajowego, podpisał kilka kontraktów w krajach UE, ma szansę zostać liderem przyszłych wzrostów.
Unikaj: