Piątkowa sesja nie przyniosła żadnych rozstrzygnięć na rynku terminowym. Grudniowa seria kontraktów już czwartą sesję z rzędu pozostaje w stabilizacji między 1230 a 1250 pkt. To dość długo, jak na tak wąski przedział cenowy. Dlatego najpewniej w poniedziałek, należy się liczyć z wybiciem. Jego kierunek "ustawi" rynek w przyszłym tygodniu. Przynajmniej w jego pierwszej połowie.

Na dziś pomimo utrzymującego się na rynku trendu wzrostowego, to niedźwiedzie mają większe szanse na zdobycie przewagi w perspektywie krótkoterminowej. Przewagi, która mogłaby sprowadzić kontrakty w rejon 1200 pkt., gdzie aktualnie przebiega linia hossy. Na rozpoczęcie korekty wskazuje rosnąca przewaga podaży na wysokości luki bessy z 26 czerwca br. (1248-1266 pkt.). Byki, posiadając tak silny atut, jak długa biała świeca z 25 listopada, nie potrafiły go wykorzystać i przełamać wspomnianego oporu. W efekcie ukształtowały się cztery podażowe świece, co w połączeniu z oporem, a także z krótkoterminowym wykupieniem rynku, ma duże szanse przełożyć się na zniżkę w najbliższych dniach.

Spadkowy scenariusz sugeruje również wykres tygodniowy. Po silnej zwyżce przed tygodniem, byki najwyraźniej opadły z sił, bo nie poradziły sobie z oporem na połowie czarnej świecy z czerwca br. (1252 pkt.). Ta słabość popytu plus górny cień tygodniowej świeczki z pewnością zachęci sprzedających do bardziej odważnych ruchów.

Reasumując, na wszystkich wykresach, niezależnie od kompresji czasowej, można wyłapać sygnały słabnięcia trendu wzrostowego. Są one na tyle istotne, że najprawdopodobniej już we wtorek doprowadzą do spadku "grudnia" do 1200 pkt. Dopiero tam się rozstrzygnie, czy wzrosty będą kontynuowane. Czy też, po przełamaniu linii hossy, niedźwiedzie przejmą pełną kontrolę nad rynkiem.