Na pierwszym fixingu wartość PDA ZM Duda odpowiadała cenie emisyjnej walorów - 20 zł, a popołudniu płacono już o 1,5% więcej, czyli 20,30 zł. Obrót wyniósł 5 219 sztuk. - PDA są notowane w systemie jednolitym. Wynika to z faktu, że animator musi jeszcze uzyskać zgodę od Komisji na swoją działalność. Myślę, że akcje zadebiutują w połowie stycznie, już w notowaniach ciągłych - powiedział Piotr Kamiński, wiceprezes GPW.

Z emisji spółka zdołała zebrać ponad 20 mln zł. - Być może byłoby możliwe sprzedać więcej akcji podczas publicznej oferty. Przeszkodził w tym jednak anonimowy list, przesłany na giełdę i do potencjalnych inwestorów finansowych, najprawdopodobniej przez konkurencję. Zawierał nieprawdziwe informacje, zniesławiające spółkę i jej zarząd, a także podważające prawdziwość zawartych w prospekcie danych - powiedział Rafał Abratański, wiceprezes IDM, domu maklerskiego wprowadzającego akcje do obrotu. Przedstawiciele spółki poinformowali, że wnieśli już wnioski do prokuratury i KPWiG o wszczęcie postępowania w sprawie popełnienia przestępstwa.

Mimo, że nie udało się zgromadzić 40 mln zł, prezes ZM Duda uznaje emisję za udaną. - To, że emisja doszła do skutku, przy obecnych warunkach rynkowych nobilituje spółkę - powiedział Paweł Sroka, wiceprezes ZM Duda. Jerzy Rey, przewodniczący rady nadzorczej, zaznaczył natomiast, że w połowie pierwszego kwartału przyszłego roku firma przedstawi szczegółowy plan wykorzystania środków z emisji. - Już w tym momencie trwają rozmowy z firmami, które mogłyby być przejęte przez Dudę - dodał J. Rey.