Stanowisko polskiego rządu w sprawie propozycji Danii, która obecnie przewodniczy Unii Europejskiej, poznaliśmy w piątek, tuż po zakończeniu obrad rządu. Jednak dopiero wczoraj Jarosław Kalinowski, wicepremier i minister rolnictwa, przedstawił szczegóły piątkowych ustaleń.
Jego zdaniem, wbrew opinii głównego negocjatora z UE Jana Truszczyńskiego, Polska nie akceptuje zaproponowanego przez Danię poziomu dopłat bezpośrednich dla rolników . - Chcemy aby Unia zgodziła się na przesunięcie z funduszy strukturalnych na dopłaty 25% przydzielonych nam środków oraz nieograniczania wielkości pomocy rolnikom z krajowego budżetu - powiedział wczoraj J. Kalinowski. Dzięki temu realnie wysokość dopłat uzyskiwanych w pierwszych trzech latach po wstąpieniu do Unii wyniosłaby ok. 42% poziomu unijnego.
Szef resortu rolnictwa uważa także, że od 2007 roku nasi rolnicy powinni być objęci dopłatami na takim samym poziomie co unijni. J. Kalinowski dodał, że ostatnie stanowisko rządu w sprawach rolnych ma poparcie PSL.
Przypomnijmy, że Dania chce zezwolić nam na przesunięcie na dopłaty 20% funduszy strukturalnych oraz ograniczyć górny pułap tych dopłat do 40% sum otrzymywanych obecnie przez farmerów w Unii. Nie byłoby więc możliwe ich uzupełnienie z budżetu naszego kraju poza wyznaczony 40-proc. pułap. Do pełnych dopłat, zgodnie z duńskimi propozycjami, doszlibyśmy w 2012 roku.
Dania chce także dopłacić do naszego budżetu 440 mln euro w pierwszym roku członkostwa, co byłoby rekompensatą m.in. wydatków poniesionych na uzupełnienie dopłat dla rolników. Rząd stara się jednak o zwiększenie tej kwoty i utrzymanie rekompensaty także w drugim i trzecim roku członkostwa. Główny negocjator przekazał też unijnym partnerom twardy postulat zwiększenia limitów produkcyjnych, szczególnie jeżeli chodzi o mleko.