Pod znakiem niewielkich zmian cen przebiegły poniedziałkowe notowania na rynku ropy naftowej. Inwestorzy powstrzymywali się z decyzjami, czekając na najnowsze dane dotyczące zapasów paliw w Stanach Zjednoczonych, które mają być opublikowane dziś przez instytut API. Ponadto oczekiwano też dalszego rozwoju sytuacji w Iraku, gdzie prace rozpoczęli inspektorzy rozbrojeniowi. ONZ wymaga, aby do niedzieli Saddam Husajn przedstawił raport na temat broni chemicznej, biologicznej i atomowej w tym kraju, który potem musi być zweryfikowany przez inspektorów. Istotny wpływ na notowania ropy w tym tygodniu mogą mieć też wydarzenia w Wenezueli. Zapowiedziano tam strajk generalny, który może ograniczyć dostawy ropy z tego kraju. Wczoraj na giełdzie petrochemicznej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent kosztowała 25,2 USD, wobec 25,16 USD w piątek.
W poniedziałek, po raz pierwszy od trzech sesji, staniało w Europie złoto. Uncja tego kruszcu kosztowała 316 USD, wobec 318 USD w końcu minionego tygodnia. Jest to najniższa cena od ponad miesiąca. Analitycy wskazywali na dwa główne powody tej przeceny. Pierwszym z nich było umocnienie dolara wobec euro, co powoduje, że dla inwestorów w Europie złoto stało się relatywnie droższe. Ponadto wielu inwestorów skłoniło się ku rynkowi akcji, gdzie wczoraj, przynajmniej w pierwszej połowie sesji, dominowały wyraźne zwyżki.
Nowy tydzień rozpoczął się od kolejnych wzrostów cen miedzi. W kontraktach trzymiesięcznych tona tego surowca na londyńskiej giełdzie metali kosztowała wczoraj 1675 USD, o 0,7% więcej niż w piątek. W ciągu dwóch tygodni notowania miedzi wzrosły już prawie o 100 USD. Jednym z impulsów, który pobudził dalszy popyt na ten surowiec, ponownie przede wszystkim ze strony funduszy chińskich, była informacja, że czołowy producent - chilijski koncern Codelco - zamierza w przyszłym roku ograniczyć sprzedaż.