Postępowanie prokuratury przedłuża się. Jedną z przyczyn jest nieobecność w kraju głównych podejrzanych w aferze Konsorcjum Finansowo - Inwestycyjnego Colloseum, w tym jego właściciela - Józefa Bronisława J. Jest on jednym z akcjonariuszy Huty Ferrum. Postępowanie dotyczące giełdowej spółki to odprysk sprawy KFI Colloseum.

- Nie mogę precyzyjnie określić, kiedy akt oskarżenia będzie gotowy. Sądzę, że będzie to wiadomo jeszcze w tym miesiącu. Postępowanie cały czas jest prowadzone - zapewnia Tomasz Tadla z Prokuratury Okręgowej w Katowicach. - Gdyby nie ucieczka z kraju głównych podejrzanych w aferze Colloseum, postępowanie toczyłoby się znacznie szybciej - dodaje.

W ocenie prokuratury, sześć osób w sztuczny sposób zawyżało notowania Huty, a jedna nie dopełniła obowiązków informacyjnych. Niektóre z nich inwestowały także w inne firmy, np. Letę (wówczas jeszcze notowaną na giełdzie) i Energomontaż-Północ (Colloseum stoczyło walkę - ostatecznie przegraną - o władzę w giełdowej spółce z Ryszardem Oparą, obecnie wiceprezesem i jednym z akcjonariuszy Elektrimu). W 2000 r. przez wiele miesięcy kurs Ferrum, mimo coraz gorszych wyników finansowych, utrzymywał się na poziomie około 20 zł. Nie reagował na żadne złe informacje. Później notowania spadały w bardzo szybkim tempie. Obecnie kurs spółki wynosi około 1 zł, a płynność akcji jest bardzo niska. Huta jest w trakcie postępowania układowego i negocjacji z bankami na temat oddłużenia. Od ich powodzenia zależy dalsze istnienie przedsiębiorstwa.