Jak twierdzi rzecznik prasowy Barclays Chris Tucker, zysk przed opodatkowaniem za cały 2002 r. powinien ukształtować się na poziomie odpowiadającym dolnej granicy szacunków analityków. Konsensus rynkowy wynosi tutaj 3,42 mld funtów. W ubiegłym roku londyński bank zarobił natomiast 3,43 mld funtów. W pierwszych dziewięciu miesiącach br. zysk na poziomie operacyjnym także był niższy niż rok temu.

Głównym powodem pogorszenia prognoz wyników na ten rok jest - według kierownictwa spółki - zwiększona liczba odpisów na złe kredyty. Szczególnie podkreśla się tu udział instytucji z Argentyny, które utraciły swoją płynność w wyniku kryzysu walutowego, a także rodzimych spółek telekomunikacyjnych. Jak podaje spółka, wyłączając Barclays Capital, zakładany na 2002 r. poziom odpisów związanych ze złymi kredytami (czyli 1,3 mld funtów) powinien jednak zostać osiągnięty. Lecz to właśnie Barclays Capital ma największy udział w tak znacznym wzroście nieściągalnych wierzytelności.

Po podaniu tej informacji do publicznej wiadomości inwestorzy zaczęli obawiać się, że pozostałe bankowe tuzy, takie jak Lloyds TSB czy Royal Bank of Scotland, także mogą dokonać podobnej rewizji. Pierwszy z nich poda informacje na ten temat już dzisiaj. W wyniku tych obaw prawie 3% stracił na początku sesji FT-SE 350 Banks Index, złożony z 11 największych w Wielkiej Brytanii instytucji bankowych.