Opublikowany w środę w USA najnowszy raport Investors Intelligence ujawnił, że liczba "byków" wśród tamtejszych doradców inwestycyjnych przewyższyła liczbę "niedźwiedzi" ponaddwukrotnie (51,1% do 25%). Z porównywalną dominacją optymizmu na rynku akcji w USA mieliśmy do czynienia w ciągu minionego roku jedynie podczas pierwszych 3 tygodni stycznia 2002 r. Zgodnie z tym, czego należałoby oczekiwać, ówczesne ekstremum pozytywnych oczekiwań co do przyszłości pokryło się ze szczytem indeksu S&P 500 (Nasdaq ustanowił maksimum już w grudniu 2001 r., DJIA dopiero w marcu 2002 r., WIG20 28 stycznia), po którym nastąpił spadek wartości indeksu o 1/3. W ciągu minionych 3 lat porównywalna przewaga liczbowa "byków" nad "niedźwiedziami" występowała kilkakrotnie (lipiec 2001 r., styczeń-luty 2001 r., 8 grudnia 2000 r., marzec-kwiecień 2000 r., 7-21 stycznia 2000 r., 24 grudnia 2000 r.). Te przypadki mają jedną wspólną cechę: poprzedzały natychmiastowy spadek rynku o 30-33%. Nawet w 1999 r., gdy hossa trwała jeszcze w najlepsze, optymizm o takiej skali występował okresowo tylko pomiędzy kwietniem a lipcem, sygnalizując początek półrocznej korekty (-12%). Z tych porównań wynika jednoznacznie, że nie ma takiej siły na ziemi, która mogłaby uchronić obecnie kupujących akcje w USA optymistów przed rozstaniem w ciągu najbliższych kilku tygodni (miesięcy?) z częścią ich pieniędzy.

Nasz rynek akcji pozostaje oczywiście mocniejszy od giełd krajów zachodnich. Dotychczasowy wzrost miał na tyle zdrową strukturę, że po oczekiwanej w grudniu korekcie można liczyć na ponowny atak na opór rozciągający się powyżej poziomu 1300 pkt., a pomiędzy ewentualnym końcem wzrostu w USA a początkiem gwałtownego spadku powinno upłynąć wiele miesięcy fazy dystrybucji. Ewidentnych sygnałów "szczytowania" w USA nie można jednak lekceważyć, o czym można się było przekonać raz po raz przez ostatnie prawie 3 lata. Sugerowana przez obecny poziom nastrojów rynku niezdolność indeksów na zachodzie do przełamania poziomów 5-letnich oporów oznacza, że rok 2003 na rynkach finansowych zapowiada się - kto wie - czy nie bardziej emocjonująco niż właśnie się kończący.