Podczas ostatnich sesji nastąpiło pogorszenie technicznego obrazu WIG20. Przede wszystkim na wykresie tygodniowym pojawiła się świeca przypominająca nagrobek doji. Jest to już druga z rzędu negatywna tygodniowa świeca, ponieważ już tydzień temu powstała formacja spadającej gwiazdy. Świeca z tego tygodnia ma bardziej niekorzystną wymowę ze względu na mniejszy korpus i dłuższy górny knot. Na wykresie dziennym formacje świecowe nie wyglądają już tak źle. Jest to seria przenikających się białych i czarnych korpusów. Ich wymowa w oderwaniu od kontekstu byłaby neutralna, jednak w obecnej sytuacji duże znaczenie ma silna strefa oporu znajdująca się nieco powyżej trwającej obecnie konsolidacji (ok. 1260 pkt.). Na wykresie tygodniowym jest ona widoczna jako połowa długiego czarnego korpusu z końca czerwca. Na wykresie dziennym w tym samym miejscu znajduje się luka bessy. Również tutaj mamy długoterminową linię trendu spadkowego, obejmującą okres od lipca 2000 r. oraz górną linię wzrostowego kanału trendowego obejmującego wzrost trwający od początku października.
Silne wahania rynku poniżej tak silnej bariery raczej nie są argumentem za kontynuacją wzrostów. Poza tym poniedziałkowy szczyt nie został potwierdzony przez RSI, co spowodowało utworzenie negatywnej dywergencji, świadczącej o słabnięciu rynku podczas ostatniego wzrostowego zrywu. Na razie jednak indeks znajduje się powyżej linii trendu biegnącej przez dołki z początku października i 8 listopada. Dopóki linia ta nie zostanie przełamana, można mówić najwyżej o korekcie w trendzie wzrostowym. Istotne wsparcie dla indeksu znajduje się na poziomie 1220 pkt., gdzie przebiega dolne ograniczenie trwającej obecnie konsolidacji. Pesymizm dający się odczuć w ciągu kilku ostatnich sesji przemawia za odbiciem od tego poziomu, ponieważ rynek rzadko zachowuje się zgodnie z oczekiwaniami większości. Użyteczna może być linia trendu wzrostowego na MACD, ciągnąca się przez trzy dołki począwszy od lipcowego. Jej przełamanie prawdopodobnie zapowiadałoby pogorszenie sytuacji indeksu, jako że oscylatory często wyprzedzają zachowanie instrumentu bazowego.