Według danych opublikowanych przez niemieckie ministerstwo gospodarki i pracy, produkcja przemysłowa w październiku zmalała o 2,1% w stosunku do września, co było trzecim spadkiem w ciągu czterech miesięcy i największym od półtora roku. Zmiana ta zaskoczyła ekonomistów, którzy spodziewali się wzrostu wytwórczości. W skali rocznej produkcja zmniejszyła się o 1,4%.
O 3,1% mniej niż we wrześniu wytworzono artykułów konsumpcyjnych. Produkcja dóbr inwestycyjnych, takich jak maszyny, spadła w mniejszym stopniu - o 0,8%. Opublikowane dane obejmują przemysł, który stanowi 80% całości, a także budownictwo, górnictwo oraz przedsiębiorstwa użyteczności publicznej.
Najbliższa przyszłość gospodarki niemieckiej oceniana jest bardzo negatywnie. Zaufanie przedsiębiorców spadło w listopadzie do najniższego poziomu od dziesięciu miesięcy, bezrobocie jest największe od czterech lat, a indeks giełdy frankfurckiej DAX obniżył się od początku roku o 40%. Pewne nadzieje wiąże się z eksportem, ale i pod tym względem perspektywy nie są najlepsze ze względu na niespodziewany spadek w październiku aktywności w przemyśle amerykańskim, który jest ważnym odbiorcą niemieckich maszyn i urządzeń.
Na domiar złego zapowiadane przez rząd Gerharda Schrödera podwyżki podatków zniechęcają miejscowych przedsiębiorców do inwestowania w Niemczech, a zachęcają do lokowania kapitałów w przedsięwzięcia za granicą. Zdaniem Hansa-Joachima Hassa, głównego ekonomisty BDI - federacji niemieckiego przemysłu, która zrzesza 100 tys. firm, gospodarka niemiecka jest znów blisko recesji, a ożywienia można spodziewać się nie wcześniej niż w końcu 2003 r. Minister finansów Hans Eichel nie obawia się wprawdzie recesji, ale wskazuje na kryzys zaufania do gospodarki. Tymczasem pięciu czołowych ekonomistów niemieckich spodziewa się, że tegoroczny wzrost gospodarczy wyniesie zapewne tylko 0,2% i będzie najmniejszy od recesji z 1993 r.