Na tygodniowym wykresie świecowym widać drugą z rzędu podażową formację. Można by to przekornie interpretować jako wyraz nadzwyczajnej siły popytu, który nie przestraszył się poprzedniej demonstracji niedźwiedzi. "Można by", gdyby nie fakt utrzymywania się indeksu poniżej 10-miesięcznej linii trendu spadkowego. To nie wszystko - niestety, analogiczna linia jest równocześnie górnym ograniczeniem trójkąta symetrycznego widocznego na wykresie WIG.
Obecnie każdy ruch na północ ponad 1300 pkt. na WIG20 i 15 000 pkt. na WIG będzie oznaczać kompletną zmianę giełdowego status quo, według którego w długim terminie mamy rynek niedźwiedzia. Czy GPW stać na taki ruch? Moim zdaniem, jeszcze nie - z racji charakteru trójkąta, a także pięciofalowej struktury tej formacji można oczekiwać ruchu w stronę dolnych partii formacji, odległych o około 10% od bieżących poziomów cenowych.
W średnim terminie trend wyznacza wzrostowy kanał (koncepcja zwyżkującego klina raczej odpada z uwagi na rozkład wolumenu). Dolne ograniczenie kanału znajduje się na 1200 pkt., górne - to okolice 1300 pkt.
Najtrudniejszy w interpretacji jest horyzont 10 ostatnich sesji. Koncepcji jest wiele, począwszy od wybicia w dół z diamentu, a na rozszerzającym się trójkącie skończywszy. Ze swej strony postaram się przedstawić jeszcze jedną. Mianowicie, poniedziałkowe doji dość dobrze wpisuje się w model, zakładający kształtowanie szczytowego RGR-a, a w zasadzie jego prawego ramienia. Wyhamowanie spadku w okolicach 1220 pkt., jakie miało miejsce w poniedziałek, oraz kształtowanie się wolumenu, który na przestrzeni 10 ostatnich sesji był niezwykle duży przy lewym ramieniu, a następnie spadł w okolicach głowy formacji, stanowią argumenty za prawdziwością powyższej tezy.
Wskaźniki w obecnym swym kształcie nie zachęcają do zajmowania pozycji. MACD wygenerował w poniedziałek sprzedaż. Średnie CCI spada, a Stochastic ma spory potencjał deprecjacyjny.