Reprezentanci Habsburgów w skardze do NSA zarzucili resortowi rolnictwa, że przyjął błędną wykładnię dekretu PKWN o reformie rolnej. Uznał bowiem, że konkretne parcele przemysłowe wchodzące w skład zakładu wielkoprzemysłowego stanowią część nieruchomości ziemskiej i są funkcjonalnie związane z gospodarstwem rolnym Karola Olbrachta Habsburga.
Pełnomocnicy Habsburgów uważali także, że Ministerstwo Rolnictwa pominęło jeden z artykułów ustawy z 1946 roku o nacjonalizacji przemysłu. Wynika z niego, że ustawodawca traktował browary o rocznej zdolności produkcyjnej powyżej 15 tys. hl jako firmy przemysłowe o podstawowym znaczeniu dla gospodarki. Wobec nich stosował zatem wyłącznie przepisy ustawy o nacjonalizacji przemysłu, a nie dekret o reformie. Arcyksiążęcy Browar w Żywcu miał zdolność produkcyjną powyżej 203.000 hl rocznie.
Ministerstwo pominęło wreszcie - zdaniem prawników - fakt, iż było przeprowadzone postępowanie nacjonalizacyjne browaru w Żywcu na podstawie ustawy z 1946 roku o nacjonalizacji przemysłu. Firma została wtedy wpisana na listę przedsiębiorstw podlegających temu aktowi.
Proces przed NSA ma kluczowe znaczenie dla sprawy, która od dwóch lat tkwi w zawieszeniu w bielskim Sądzie Okręgowym. Na niejawnym posiedzeniu sąd postanowił zawiesić ją do czasu wydania prawomocnego wyroku w postępowaniu administracyjnym.
W sprawie toczącej się przed sądem o wydanie browaru wystąpił dominikanin Kazimierz Badeni, jeden ze spadkobierców Karola Olbrachta Habsburga. Pozwał on Skarb Państwa, Browary Żywiec, a także trzech pozostałych spadkobierców: Karola Stefana Habsburga, Marię Krystynę Habsburg i Renatę Habsburgo-Lorenę de Zuluetę.
Zakonnik domaga się wydania browaru, gdyż uważa, że Skarb Państwa w 1944 roku nie mógł nabyć - na podstawie dekretu PKWN o reformie rolnej - prawa własności do tej nieruchomości. Zdaniem jego prawników dekret dotyczył nieruchomości ziemskich, a browar był zakładem przemysłowym.