Zdaniem rzecznika praw obywatelskich, podstawowa wada polskiego prawa podatkowego to jego całkowita nieprzejrzystość. - Powinniśmy doprowadzić do tego, że człowiek ze średnim wykształceniem powinien móc bez żadnego problemu obliczyć sobie podatki. Dopóki nie będzie mógł tego zrobić, to znaczy, że nasz system nie jest dobry - powiedział Andrzej Zoll.

Inna wada to niestabilność przepisów. - Co ustawa budżetowa, to nowelizacja prawa podatkowego - mówi prof. Zoll.

Zdaniem Marka Nowickiego, prezesa Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, podatki to jedna z dwóch dziedzin prawa, które podlegają ciągłym zmianom. Druga to prawo wyborcze. Niestabilność ustaw wpływa na to, że przepisy stają się niejasne. - A nieprecyzyjne prawo jest wadliwe. To wynika z orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego - mówił M. Nowicki na spotkaniu zorganizowanym przez BCC. Wadliwość polega m.in. na tym, że urzędy mają duże możliwości arbitralnych rozstrzygnięć w sprawach podatkowych. - Na dodatek niektóre interpretacje zmieniają się jak w kalejdoskopie - ocenia prezes fundacji.

Według wiceminister Ireny Ożóg, po III kwartałach tego roku organy skarbowe musiały wypłacić ok. 320 mln zł z tytułu odsetek od należności niesłusznie pobranych jeszcze w 1999 r. - Rzeczywiście, są rozbieżności między prawem a jego stosowaniem. To daje o sobie znać dopiero po pewnym czasie - powiedziała wiceminister. Jej zdaniem, niestabilność systemu podatkowego wynika m.in. z tego, że nie określono, jaką funkcję ma on pełnić. - Powstaje pytanie, czy podatki mają pełnić rolę fiskalną i być wolne od funkcji socjalnych i zachęcających do pewnych działań gospodarczych, czy też nie - powiedziała wiceminister Ożóg. Odpowiedź na to ma dać zespół ekspertów, jaki powstał w resorcie.