Od szczytu utworzonego na początku grudnia (1256 pkt.) WIG20 stracił już ponad 6% i znajduje się niewiele nad poziomem 38,2-proc. zniesienia całej ostatniej fali wzrostowej (1172 pkt.). Taka przecena doprowadziła już do pokonani linii trendu wzrostowego, co znacznie pogarsza obraz indeksu. Nie można wprawdzie jeszcze całkowicie przekreślić szans byków na powrót do wzrostów. Można za to zaryzykować stwierdzenie, że jeżeli miałoby to nastąpić, to zwyżka powinna się rozpocząć lada dzień i o dalszym spadku raczej nie ma mowy. Pogłębienie przeceny na najbliższych sesjach świadczyłoby o wyjątkowej słabości strony kupującej, a to trudno wpisać w optymistyczny scenariusz, mówiący o kontynuacji trendu wzrostowego.

Wnioski takie płyną przede wszystkim z wykresów wskaźników technicznych. Oscylatory dotarły już do poziomów, które ostatni raz były widziane przy wsparciu na 1040 pkt. i na dnie korekty z początku listopada. W wielu wypadkach goszczą już więc w strefach wyprzedania, co w falach wzrostowych powinno być dobrym pretekstem do kupna akcji. Podobnie zachowuje się dzienny MACD-histogram, który po wygenerowanym przed 3 sesjami sygnale sprzedaży, wczoraj osiągnął najniższą wartość od prawie 5 miesięcy. Nie są to jednak wystarczające sygnały przemawiające za kupnem akcji. W ich obliczu można co najwyżej wyczekiwać powrotu kupujących na rynek i przyłączenia się do nich dopiero po przekroczeniu poziomu 1220 pkt. Bariera ta jest o tyle istotna, że oprócz dolnej linii konsolidacji z przełomu listopad--grudzień, opór tworzy tu także przełamana przedwczoraj linia trendu wzrostowego. Do momentu pokonania 1220 pkt. wzrosty będą więc tylko ruchem powrotnym.

Optymistycznymi wnioskami nie napawa też wykres tygodniowy. Wprawdzie, ze względu na środek tygodnia, nie można tu jeszcze komentować bieżącej świecy, ale dwie poprzedzające mają wyraźnie podażowy charakter. Jeżeli więc byki nie zdołają zmobilizować swoich szeregów w okolicy obecnego poziomu indeksu, dość szybko powinna nastąpić przecena do wsparcia przy 1140 pkt.