Uff. Wygląda na to, iż posiadacze akcji mogą odetchnąć, a pozostali mogą zacząć wybierać spółki do portfela. Nie jest bowiem tak źle, jakby na pierwszy rzut oka mogło się wydawać. Co prawda, błędem byłoby popadać w przesadny optymizm już w tej chwili, gdyż wzrostowa, krótkoterminowa linia trendu została złamana. Jednak wczorajsza sesja była na tyle dobra, że pozwoliła odgonić ciemne chmury, jakie pojawiły się w tym tygodniu nad warszawskim parkietem.
Świeca ukształtowana na wczorajszej sesji ma kształt młota. Jednak nie tylko sam kształt świecy wnosi nieco optymizmu do obrazu rynku, ale także miejsce jej uformowania. Młot ten stanowi bowiem potwierdzenie dla trzech ważnych barier popytowych, którymi są: połowa dużej, białej świecy z 21 listopada, lokalny szczyt z 4 listopada oraz wewnętrzna spadkowa linia trendu, której początek sięga jeszcze stycznia br. Ponadto, młot ten zyskuje na wiarygodności dzięki wysokim obrotom.
Za odreagowaniem ostatnich spadków przemawiają także wskaźniki. Do kupna zachęca przede wszystkim wyprzedany Ultimate Oscillator, który zachowuje się niemal identycznie, jak podczas ostatniej korekty, kiedy bezbłędnie dał sygnał do wchodzenia na rynek. Dodatkowo wyprzedanie rynku sygnalizuje też CCI, podczas gdy PRICE ROC zatrzymał się na swoim poziomie wsparcia. Zdecydowanie najgorzej wypada RSI (z 14 sesji), który przełamał zarówno linię trendu, jak i w chwilę później - poziomą linię wsparcia, potwierdzając sygnał sprzedaży.
Odreagowanie spadków z bieżącego tygodnia wydaje się jednak bardzo prawdopodobne, pytanie tylko, jakie przybierze rozmiary. Pierwszą barierę podażową wyznacza przełamana linia trendu wzrostowego na wysokości 1210 pkt. Gdyby bykom udało się wrócić do kanału wzrostowego, wówczas można by liczyć na testowanie ostatniego szczytu, tj. poziomu 1260 pkt. Gdyby do tego doszło, wówczas otrzymalibyśmy odpowiedź co do trendu długoterminowego. Jest jeszcze jednak zbyt wcześnie, by się tym kłopotać i lepiej się skupić nad obecnym problemem, jakim jest powrót do kanału wzrostowego.