Reklama

Dwa scenariusze na przyszłość

Miniony tydzień przyniósł na rynku akcji zmianę trendu na spadkowy. W związku z tym trzeba odłożyć na półkę korzystne dla posiadaczy akcji scenariusze. Warto się zastanowić, czy obserwowane pogorszenie koniunktury jest jedynie korektą dwumiesięcznych wzrostów? Po jej zakończeniu możliwe będzie przełamanie grudniowego maksimum. A może znaleźliśmy się na początku nowej fali bessy, która zagrozi wsparciu na poziomie 1040 pkt.?

Publikacja: 14.12.2002 09:27

Skala tegorocznych wzrostów przemawia za scenariuszem optymistycznym. Zwyżka WIG20 wyniosła ok. 20% i miała podobną wielkość do tych z przełomu 2001 i 2002 r. To wyraźnie poprawiło obraz wskaźników technicznych, pozwalając dziennemu MACD (jednemu z najpopularniejszych oscylatorów podążających za trendem) przedostać się ponad poziom równowagi, powyżej którego pozostaje do dziś. Przy tym tygodniowy MACD przeciął od dołu linię sygnalną, co stało się pierwszy raz od roku. Ten sygnał kupna również nie został przekreślony. Tworzeniu grudniowego szczytu na WIG20 nie towarzyszyła negatywna dywergencja na MACD, ale akurat ten element nie jest konieczny do odwrócenia trendu.

Można jedynie z tego wnioskować, że rozpoczęta fala wyprzedaży nie będzie miała dynamicznego charakteru. Grudniowe spadki nie dotarły jeszcze nawet do 38,2-proc. zniesienia całego ruchu w górę, rozpoczętego na początku października, więc uzasadnione jest traktowanie ich jako korekty.

Wariant pesymistyczny

Powyższe rozumowanie byłoby dużo bardziej wiarygodne, gdyby nie jeden bardzo istotny fakt - rynek od marca 2000 r. znajduje się w bessie i już kilka takich 20--proc. wzrostów wystąpiło. Żaden nie zmienił układu sił na rynku w dłuższym terminie. Również i teraz mamy kilka mocnych argumentów, sugerujących powrót do głównego trendu. Ostatni szczyt przy 1256 pkt. wypadł dokładnie na wysokości 61,8-proc. zniesienia przeceny z maja i czerwca. To samo zniesienie zatrzymało poprzednią tegoroczną korektę z połowy maja. Wtedy była odreagowaniem łagodnej fali spadkowej, trwającej od końca stycznia do połowy maja. Listopadowy ruch w górę był wyraźnie słabszy od tego z października. O ile drugi z nich wyniósł 14,4%, to ten pierwszy tylko 10,7%. W tym kontekście warto zauważyć, że spadki z początku listopada zabrały 4,6% październikowej zwyżki i zatrzymały się na jej 38,2-proc. zniesieniu. Teraz jest to już 6%, co przekłada się na osiągnięcie 61,8-proc. zniesienia listopadowego wzrostu. To sygnał słabnięcia popytu, tym bardziej że rynek zatrzymał się poniżej dość powszechnie uznawanego za docelowy poziomu 1285 pkt., co świadczy o tym, że inwestorzy nie wierzyli w możliwość utrzymania dobrej koniunktury i woleli zrealizować zyski przed testem tego ważnego oporu.

Do negatywnych przewidywań skłania dzienny RSI, który przełamał linię trwającego od ponad 4 miesięcy trendu rosnącego. Przy tym na przestrzeni ostatnich 6 tygodni utworzył formację podwójnego szczytu, pozwalającą uznać czwartkowy wzrost za chwilowe odbicie. Do tego tygodniowy MACD odbił się od poziomu równowagi, a jego histogram dał sygnał sprzedaży. To przekonuje, że w dłuższym terminie rynek pozostaje zdominowany przez niedźwiedzie. Potwierdzeniem tych wniosków stanie się przebicie od góry średniej. Na dziennym MACD doszło do przecięcia wzrostowej linii, zaczepionej o minima z sierpnia i października. WIG20 nie zdołał utrzymać wsparcia na 1190 pkt., co załamało strukturę trendu wzrostowego, gdzie lokalne dołki nie przekraczają poprzedzających je szczytów.

Reklama
Reklama

Konsekwencje

Wydaje się, że wiara w szansę realizacji pierwszego scenariusza będzie utrzymywać się na parkiecie, dopóki nie zostanie przełamany dołek na poziomie 1135 pkt. Jednocześnie jest mało prawdopodobne, by popyt zaatakował wcześniej niż na poziomie 1169 pkt. Jeśli rzeczywiście nie dojdzie do przełamania tego wsparcia i potem WIG20 zdoła przekroczyć barierę podażową w strefie 1209-1219 pkt., otrzymamy czytelny znak, że może nastąpić atak na grudniowe maksimum. Jednak wiele argumentów pozwala wątpić w ten pomyślny wariant i skłania do przygotowania się na kolejną odsłonę bessy. Zamknięcie poniżej 1169, a potem 1135 pkt., stanie się potwierdzeniem dominacji podaży i zapowie spadek do 1040 pkt.Przebieg zdarzeń na naszym rynku, a także na giełdach państw rozwiniętych w minionych 2 miesiącach skłania do porównania go z tym, co działo się od września ub.r. do maja br. Wtedy na świecie po okresie dynamicznych wzrostów nastąpiła stabilizacja, zakończona wybiciem w dół. U nas podczas zwyżek, trwających od października ub.r. do stycznia br., można było zaobserwować podobne sygnały odwracania się trendu

Obraz rynku nie jest więc jeszcze jednoznaczny, ale zestaw ostrzeżeń jest na tyle poważny, że skłania do powstrzymania się od kupna akcji w najbliższym tygodniu. Zakładając zmianę trendu na malejący należy zadawać sobie raczej pytania o opory niż o wsparcia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama