Wydawało się, że wzrost do poziomu 1300 pkt. na WIG20 jest przesądzony, a jedyną przeszkodą mogą okazać się zamachy bombowe, zapowiadane przez terrorystów. Niespodziewanie cios dla byków przyszedł z rodzimego podwórka. Pogłoski o sprzedaży 65 milionów akcji TP SA przez znane polskie instytucje po cenach niższych, niż był wtedy kurs giełdowy, spowodowały masową wyprzedaż akcji telekomu. Plotka potwierdziła się i dwa dni później doszło do transakcji pakietowych na pożądaną liczbę akcji po cenie 13,10 zł. Potężny nawis darmowych akcji, którego do tej pory bał się rynek, został wchłonięty i można było spodziewać się wzrostu kursu akcji zarówno TP SA, jak i całego rynku. Niestety, to, co jest tak oczywiste, i tym razem okazało się "pudłem", po początkowym wzroście znaleźli się chętni do wyprzedaży pokaźnych pakietów akcji, doprowadzając kurs TP SA do spadku w czasie sesji nawet poniżej 13 złotych.

Dzięki TP SA dokonał się spadek indeksu dwudziestu największych spółek w rejony 1180-1190 pkt., na który liczyła większość analityków (co mnie, starego optymistę, martwi, wiadomo dlaczego). Spadek rozpoczął się (i to już mnie nie dziwi) w momencie, gdy na rynku pojawiło się zbyt wielu chętnych do "załapania się" na powszechnie niemal pewny wzrost. Niemniej jednak zaskakujący był przebieg tego spadku, który odbył się przy zwiększonym obrocie, co skutecznie może odstraszyć w najbliższej przyszłości kupujących akcje (i pewnie o to chodzi). Jedno jest pewne, jeżeli mieli się wystraszyć optymiści to ten spadek udał się i wielu ich na parkiecie już nie zostało (sam zacząłem się martwić). Ciągle mam nadzieję, że ten grudzień zakończy się na plusie, ale tym razem czas jest sprzymierzeńcem niedźwiedzi. 20 grudnia wygasa większość kontraktów, m.in. na TP SA, więc ewentualny wzrost musiałby się odbyć bez niej (tuż przed spadkiem kursu zwiększyła się "przypadkiem" liczba otwartych pozycji na grudniowej serii), ale mam nadzieję, że ktoś tym sprzedającym utrze nosa. Jeżeli rynek szybko nie podniesie się w okolicę 1250 pkt., to na wzrosty przyjdzie nam poczekać do przyszłego roku, który jest na nie skazany. Co się odwlecze, to....