Reklama

Spór z BRE o akcje Mieszka

Andrzej Gajdziński, niegdyś znaczący akcjonariusz Mieszka, będzie prawdopodobnie domagał się od BRE zwrotu 150 tysięcy (2,2% wszystkich) akcji spółki. Bank zajął te papiery i sprzedał w wezwaniu za 1,3 mln zł. Czy miał do tego prawo, rozstrzygnie wyrok sądu.

Publikacja: 18.12.2002 07:50

Na początku tego roku Dom Maklerski AmerBrokers zwrócił się do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd o zgodę na przeniesienie 150 tysięcy akcji Mieszka z rachunku Andrzeja Gajdzińskiego na rachunek BRE Banku. Była to konsekwencja umowy kredytowej zawartej przez niegdyś znaczącego akcjonariusza spółki i bank. Papiery cukierniczej firmy stanowiły zabezpieczenie pożyczki dla Zakładu Przemysłu Jedwabniczego "Silwana".

Zwykłe, a jednak niezwykłe

Nie był to pierwszy raz, kiedy członek rodziny Gajdzińskich zdecydował się na ustanowienie zastawu na akcjach Mieszka jako gwarancji spłaty pożyczek zaciąganych na inne projekty. Podobne kredyty zaciągali już w AmerBanku czy Banku Handlowym. - Na przełomie października i listopada 2000 roku gwarantowałem w BRE Banku kredyt zaciągnięty przez Zakłady Przemysłu Jedwabniczego "Silwana", obecnie w upadłości. Bank zażądał wtedy dodatkowego zabezpieczenia, dlatego ustanowiłem zastaw na akcjach znajdujących się w AmerBrokers - opowiada Andrzej Gajdziński. - Podpisywałem kolejno aneksy przedłużające zabezpieczenie na tych papierach. Na podstawie ostatniego, umowa wygasała w marcu 2001 roku. Bez mojej wiedzy bank przedłużył ją do lipca - wyjaśnił inwestor. Właśnie to przedłużenie było przyczyną skierowania przez A. Gajdzińskiego sprawy do sądu.

Ze względu na kłopoty finansowe Silwany BRE, w celu zabezpieczenia swych interesów, zdecydował się na zajęcie zabezpieczenia kredytu. W związku z tym na początku 2002 r. bank wystąpił do KPWiG o zgodę na przeniesienie na swój rachunek akcji Mieszka zdeponowanych w AmerBrokers.

Gdy 5 marca tego roku Komisja wydała decyzję o przeniesieniu walorów spółki cukierniczej, ich dotychczasowy właściciel wniósł o ponowne rozpatrzenie sprawy w związku z procesem wytoczonym BRE. Prosił też o potraktowanie go jako strony w sporze. - Komisja wniosku nie uwzględniła, choć nie potwierdziła też ostatecznie podjętej wcześniej decyzji. Te dwa elementy podnosiliśmy w procesie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, który w piątek unieważnił decyzję KPWiG - relacjonuje A. Gajdziński.

Reklama
Reklama

Jedno orzeczenie,

wiele wniosków

- Wyrok NSA nie odnosi się do faktu odmowy udziału w sprawie, a jedynie do podstawy prawnej, jaką zastosowaliśmy. Uznano, że nie wystarczy podanie artykułu 28 kpa (przepis ten określa, kto może być stroną w sprawie - red.). Sąd nie rozstrzygał o tym, czy podjęta przez Komisję decyzja była zasadna - powiedział Michał Stępniewski, rzecznik KPWiG. - W wyniku takiego orzeczenia w najbliższych tygodniach zostanie podjęta decyzja uzupełniona o odpowiednią podstawę prawną - dodał.

Zanim 13 grudnia zapadł wyrok NSA, po akcjach Mieszka nie zostało już śladu. - Nie ma możliwości, aby biuro maklerskie nie zastosowało się do administracyjnej decyzji instytucji państwowej, której podlega. Otrzymaliśmy decyzję KPWiG i się do niej zastosowaliśmy - komentuje krótko Jacek Jaszczołt, prezes DM AmerBrokers.

"Klient, nasz pan"?

Z punktu widzenia A. Gajdzińskiego, inwestora i klienta domu maklerskiego, sprawa nie jest tak oczywista. - Biuro nie reprezentowało moich interesów. Złożyłem w prokuraturze doniesienie o narażeniu mnie na dotkliwe straty - powiedział nam wczoraj A. Gajdziński.

Reklama
Reklama

Cała sprawa jest skomplikowana nie tylko dlatego, że DM AmerBrokers akcje przeniósł, co sprawiło, że dotychczasowy akcjonariusz utracił prawa wynikające z ich posiadania. BRE Bank sprzedał papiery Mieszka w wezwaniu, ogłoszonym latem przez Central European Confectionery. W ofercie akcję spółki wyceniono na 9 zł. BRE pośredniczył w wezwaniu.Obecnie w dalszym ciągu trwa proces cywilny wytoczony tej instytucji BRE Bankowi przez Gajdzińskiego - ojca, w którym zarzuca on instytucji przedłużenie bez jego zastawu na papierach Mieszka. - Mamy nadzieję, że zakończy się ona w I kwartale przyszłego roku. Jeśli wygramy, nie wykluczam, że będziemy się domagali od BRE zwrotu 150 tysięcy akcji - powiedział A. Gajdziński. Z kolei zdaniem pełnomocnika prawnego A. Gajdzińskiego, Mateusza Rodzynkiewicza z kancelarii Oleś&Rodzynkiewicz, wydany ostatnio wyrok NSA otwiera drogę do domagania się odszkodowania od DM AmerBrokers. - Dom maklerski dokonał operacji na akcjach pana Gajdzińskiego na podstawie jedynie nieostatecznej i niewykonalnej decyzji KPWiG - uważa M. Rodzynkiewicz.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama