- Spodziewamy się, że produkcja spadła w ubiegłym miesiącu o 1,3% w skali rocznej - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. - Ale to nie oznacza przerwania obserwowanego w ostatnim czasie trendu wzrostowego. Po uwzględnieniu czynników o charakterze sezonowym produkcja zwiększyła się o 3-4% - dodaje. W październiku wzrost po wyłączeniu tych czynników wyniósł 3,1%. Największe znaczenie ma różnica w liczbie dni roboczych: listopad był o cztery dni krótszy od października i o dwa dni krótszy od listopada ub.r.
Spadku produkcji w ujęciu rocznym spodziewa się też Rafał Benecki, analityk z BIG-BG. Ale po uwzględnieniu różnicy w liczbie dni oczekuje wzrostu na poziomie 2%. - Jeżeli ta prognoza się sprawdzi, to będzie to oznaczać, że w gospodarce mamy stopniowe, ale stabilne ożywienie - twierdzi R. Benecki.
Informacja o spadku produkcji nie powinna spowodować dziś spadku wartości złotego. - Inwestorzy są już bardzo mało aktywni z uwagi na zbliżający się koniec roku. Poza tym, ujemne dane mogą zostać odebrane jako czynnik przemawiający za obniżką stóp procentowych na początku przyszłego roku, a to sprzyjałoby naszej walucie - twierdzi Leszek Pawłowicz, dealer walutowy z BPH PBK.
Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego, zwraca jednak uwagę na fakt, że wzrost produkcji to przede wszystkim efekt ciągle wysokiego popytu na polskie towary za granicą. - Wciąż nie ma natomiast oznak zwiększenia produkcji czysto krajowej, która wynikałaby ze wzrostu popytu wewnętrznego - mówi K. Zajdel-Kurowska. Popyt konsumpcyjny jest wprawdzie stabilny, ale inwestycje, czyli wydatki przedsiębiorstw na zakup maszyn i urządzeń, ciągle spadają.
Ekonomiści spodziewają się, że inwestycje będą jednym z podstawowych elementów wzrostu gospodarczego w przyszłym roku.