Przy okazji finiszu negocjacji Polski i innych krajów kandydujących z Unią Europejską zabierali głos przedstawiciele Eurpopejskiego Banku Centralnego. I każdy z nich, od Wima Duisenberga, prezesa EBC, zaczynając, radził przyszłym członkom UE, aby nie spieszyli się z wprowadzaniem u siebie euro. Ekonomiści boją się m.in. problemów z polityką pieniężną.
- Już teraz niektóre kraje, przede wszystkim Niemcy, cierpią z powodu niedopasowania polityki pieniężnej dla całej strefy euro do ich cyklu koniunkturalnego - powiedział Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING BSK. - Dla niektórych członków unii monetarnej stopy EBC są bowiem zbyt niskie wobec notowanej u nich inflacji, a dla innych, w tym Niemiec, za wysokie. I to jest jednym z powodów, dla którego nasi zachodni sąsiedzi nie mogą wyjść z recesji.
Poza tym, wejście Polski oraz innych krajów obecnie kandydujących do UE do unii monetarnej mogłoby spowodować wzrost inflacji.
Na dodatek, niskie z polskiego punktu widzenia, stopy procentowe, obowiązujące w naszym kraju mogłyby tę inflację powiększyć i pogłębić dysproporcje między różnymi państwami. A na coś takiego EBC nie byłby w stanie reagować, co mogłoby doprowadzić do problemów gospodarczych.
- Może to spowodować obniżenie konkurencyjności naszego kraju - powiedział Jacek Wiśniewski, ekonomista Pekao SA.