Chociaż w ostatnim tygodniu notowania amerykańskiego Methaneksu zaczęły się podnosić i zbliżyły się do ceny, po jakiej te akcje kupowaliśmy, to jednak zdecydowaliśmy się zamknąć tę inwestycję. Zgodnie z zasadami zarządzania portfelem, jeśli w ciągu miesiąca akcje nie przyniosą nam 10-proc. zysku, mamy prawo je sprzedać.
Podsumowanie pierwszej inwestycji nie jest powodem do satysfakcji. Walory Methaneksu kupiliśmy 19 listopada po 9,28 dolara, co przy kursie wymiany, jaki otrzymaliśmy przesyłając pieniądze na konto naszego amerykańskiego brokera (3,9269), wyniosło 36,44 zł. Na poniedziałkowym fixingu NBP dolara wyceniano na 3,8815 złotego, a Methanex kosztował 8,93 dolara. To dawało cenę w złotych na poziomie 34,66. Na inwestycji straciliśmy 4,9%. Do tego musimy dodać zapłaconą prowizję, co łącznie obniża wartość naszego portfela o 548,60 zł. Ponieśliśmy zatem niemal 6-proc. stratę. Ponieważ jednak nasze zaangażowanie w akcje nie przekraczało 10-proc. wartości wszystkich naszych aktywów, wpływ tej nieudanej transakcji na całość portfela nie przekracza 1%.
Nadzieja w złocie
Mamy nadzieję, że kolejny wybór okaże się lepszy. Widząc powrót hossy na rynek złota postanowiliśmy podjąć próbę jej wykorzystania. Przejrzeliśmy ponad 100 spółek z sektora metali szlachetnych i wybór padł na Gold Corporation. W tym tygodniu kurs wybił się ponad poziom 12 dolarów, poniżej którego już dwukrotnie w tym roku zatrzymywał się. Odczytujemy to jako istotny sygnał, zapowiadający kontynuację tendencji rosnącej, która swój początek wzięła jeszcze w 1999 r. Gold Corp. to producent złota z Ameryki Północnej o kapitalizacji 2,4 mld dolarów. Wskaźnik cena do zysku zbliża się do 40, co informuje o rosnących oczekiwaniach inwestorów co do przyszłych profitów. Opierając się na analizie technicznej, oczekujemy kontynuacji trendu wzrostowego na rynku tych akcji.
Obligacje