Drugie w Europie pod względem wielkości przedsiębiorstwo użyteczności publicznej - niemiecki E.ON - próbował wszelkich prawnie dopuszczalnych sposobów, aby przejąć Ruhrgas. Po wtorkowej decyzji sądu szanse na ukończenie procesu przejęcia są jednak znikome, a 11 mld USD, które miało być przeznaczone na ten cel, zostało unieruchomione. Ostateczną decyzję podejmie co prawda dopiero w lutym przyszłego roku sąd wyższej instancji. Jak twierdzą jednak prawnicy, jest bardzo mało prawdopodobne, aby odbiegała ona od obecnego werdyktu. Kierownictwo niemieckiego koncernu już zapowiada odwołanie się do tamtejszego naczelnego sądu administracyjnego.

Porażka E.ON w walce o przejęcie Ruhrgas ma bardzo daleko idące konsekwencje dla całego rynku energetyki. W transakcję zaangażowanych było bowiem kilka koncernów, m.in. ExxonMobil, BP oraz Royal Dutch/Shell. - Zawarto już kilka dużych umów, przewidując, że transakcja dojdzie do skutku. Jej zablokowanie stawia pod znakiem zapytania strategię E.ON rozwoju rynku gazownictwa oraz pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi - twierdzi Ralf Hallmann z Bankgesellschaft Berlin.

Co więcej, E.ON zapłacił już 4 mld euro na rzecz BP, Vodafone oraz ThyssenKrupp za ponad 38-proc. udział w Ruhrgas. Kolejne 2 mld euro przekazano z kolei dla koncernów Shell, ExxonMobil i TUI, których pakiety w gazowej spółce dają łącznie 40% głosów na walnym zgromadzeniu. Upadek gazowniczych planów znacznie utrudnił także sprzedaż spółki chemicznej Degussa konglomeratowi górniczemu REG. Transakcja ta miała się dokonać poprzez przekazanie E.ON-owi przez REG ponad 18% udziałów w Ruhrgas, jako że kupujący nie posiada wystarczająco dużo środków pieniężnych. Teraz, gdy E.ON nie może dokupywać akcji dostawcy gazu, sprzedaż Degussy również może nie dojść do skutku.

Jak twierdzą analitycy, problemy E.ON mogą przyczynić się do opóźnienia planowanego wejścia koncernu na rynek amerykański.