Reklama

Oby szybko do dna

Od 2000 roku warszawskim rynkiem rządzą niedźwiedzie. Ostatnie 12 miesięcy upłynęło we względnej równowadze, wzrosty przeplatały się ze spadkami. WIG20 kończy rok w trendzie bocznym. Indeks znajduje się mniej więcej na tym samym poziomie, jak na początku 1996 roku. To nie wróży dobrze na nowy rok.

Publikacja: 21.12.2002 09:07

Koniec roku skłania do podsumowań i stawiania prognoz (nawet, jeśli ich przedmiotem jest rzecz tak zmienna jak giełdowa koniunktura). Pod koniec 2001 roku wyraziłem przekonanie, że wartość WIG20 będzie wyrażana w trzech cyfrach, a nawet spadnie do 600 pkt. Ta analiza okazała się błędna. Wprawdzie na rynku nie wybuchła hossa, ale też niedźwiedziom wystarczyło sił tylko na zbicie indeksu w okolice 1000 pkt. Pod koniec września rynek ogarnął szał zakupów, który potrwał do zakończenia negocjacji z Unią Europejską.

Osiągnięcia byków

Najważniejszym osiągnięciem byków w 2002 roku była obrona 1000 pkt. i zatrzymanie bessy. Od przeszło 13 miesięcy indeks WIG20 nie zanotował nowego minimum! Z punktu widzenia teorii Dow nie będzie błędem stwierdzenie, że trend główny zmienił się ze spadkowego na boczny. Pytanie tylko, na jak długo.

Na razie kupującym nie udało się osiągnąć nic takiego, co skłaniałoby do uznania, że spadki są już za nami. Zgodnie z definicją, z trendem wzrostowym mamy do czynienia wtedy, kiedy kolejne dołki i górki na wykresie położone są na coraz wyższym poziomie. Na wykresie miesięcznym WIG20 widać na razie tylko położone mniej więcej na tym samym poziomie dołki. Żeby definicja trendu wzrostowego została wypełniona, indeks powinien przekroczyć 1445 pkt. - tutaj znajduje się szczyt ze stycznia 2002 roku. Byki zatem nie mogą być w pełni usatysfakcjonowane przebiegiem notowań w ostatnich 12 miesiącach.

Osiągnięcia niedźwiedzi

Reklama
Reklama

Po raz drugi w ciągu zaledwie 12 miesięcy sprzedający zepchnęli główny warszawski indeks do 1000 pkt. Do pełnego sukcesu zabrakło w tym roku zaledwie 40 pkt. Sukcesem niedźwiedzi, kiedy już stało się jasne, że trzycyfrowego WIG20 w tym roku nie będzie, jest szybkie powstrzymanie wzrostów. Na wykresie miesięcznym indeksu widać, że ostatnia zwyżka stanowi na razie zaledwie połowę tego, co udało się kupującym osiągnąć pod koniec 2001 roku. Ale też do 600 pkt. jest niemal równie daleko, jak przed rokiem.

Scenariusz pierwszy

- trend boczny

Gdyby rzeczywiście trend długoterminowy zmienił się na boczny, bylibyśmy w dość poważnych tarapatach. Na wykresie tygodniowym WIG20 można wstępnie wyznaczyć formację trójkąta. Wprawdzie w klasycznej analizie technicznej trójkąty są formacjami średnioterminowymi, których budowanie powinno kończyć się po 6 miesiącach, ale już teoria fal Elliotta takich ograniczeń czasowych nie stawia. Zgodnie z jej zasadami, wewnątrz trójkąta kształtuje się zazwyczaj pięć fal. Teraz moglibyśmy znajdować się pod koniec trzeciej lub na początku czwartej fali. To oznaczałoby, w najlepszym wypadku, jeszcze kilka miesięcy marazmu, po czym czekałby nas kolejny spadek. Z trójkątów wybicie następuje z reguły zgodnie z kierunkiem wcześniejszego trendu, a ten od marca 2000 roku jest spadkowy.

Scenariusz drugi

- bessa wciąż trwa

Reklama
Reklama

W tym miejscu ponownie odwołałbym się do wykresu miesięcznego indeksu WIG20. Ostatnie wzrosty sięgają na nim spadkowej linii trendu, przebiegającej po szczytach z lutego 2000 r. oraz stycznia i maja 2002 r. W końcowej fazie zwyżka nawet linię tę delikatnie przekracza, żeby szybko załamać się. Można zatem stwierdzić, że z bessą wszystko jest w porządku. Utrzymywanie się indeksu ponad poziomem 1000 pkt. już od 13 miesięcy sprawia pozorne wrażenie, że trend długoterminowy jest spadkowy. Wrażenie to błyskawicznie pryśnie w momencie, kiedy WIG20 znajdzie się poniżej 1000 pkt. Wtedy uznamy, że ostatnia fala spadkowa rozpoczęła się w lutym 2002 roku i o żadnej konsolidacji nie może być mowy.

Indeks cenowy na spadek

Który scenariusz byłby dla naszego rynku korzystniejszy? Uważam, że drugi. Szybkie osiągnięcie dna, na jakimkolwiek poziomie, jest zdrowsze dla rynku, niż "kiszenie się" w trendzie bocznym. Zbyt mała zmienność rynku utrudnia wtedy osiąganie zysku, szczególnie grającym na kontraktach.Wykres indeksu Cenowego, na który każda ze spółek notowanych na GPW ma taki sam wpływ bez względu na kapitalizację i obroty, sugeruje, że większą szansę na realizację ma scenariusz zakładający natychmiastowy powrót do bessy. Od marca 2000 r. indeks cenowy po prostu spada. Ostatnie ożywienie przyniosło wzrost wskaźnika o 13%, co nie odbiega od standardowego rozmiaru korekty. Długoterminowy trend spadkowy daje się opisać formacją kanału - pod koniec listopada wykres indeksu odbił się od głównej linii trendu, która stanowi górne ograniczenie opisywanej formacji. Wynika stąd, że w najbliższym czasie wskaźnik cenowy znajdzie się na najniższym od siedmiu lat poziomie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama