Narodowy Plan Rozwoju jest dokumentem przygotowanym przez Ministerstwo Gospodarki i stanowi wytyczne dla ustalenia priorytetów polityki ekonomicznej po przystąpieniu Polski do UE. Jednym z nich jest szybkie podwyższenie udziału sektorów o wysokiej wartości dodanej, w tym zaawansowanych technologii. Innymi słowy, rząd chciałby uczynić z Polski zagłębie high-tech.
Wydaje mi się, że kraj lepiej wyjdzie, jeśli przeznaczy unijne pieniądze na zaspokojenie bardziej naglących potrzeb. Budowanie nowych "dolin krzemowych" dobrze brzmi, ale jest drugorzędnym celem wobec polityki zmierzającej do szybkiego ograniczenia skali bezrobocia. To, że ten ostatni cel jest nadrzędny wobec innych, znajduje potwierdzenie w stopniu, w jakim Polska gospodarka jest zasobna w czynnik pracy w stosunku do kapitału.
Zasoby kapitału rosną w Polsce wolno, ponieważ źródła jego finansowania są wąskie. W związku z tym udział inwestycji w PKB waha się od dziesięciu lat na poziomie 20%-25%. Dla porównania, w Czechach udział ten jest rzędu 35% z tendencją rosnącą. Natomiast przypływ kapitału zagranicznego rósł stabilnie i szybko do 2000 roku. Niemniej skumulowane inwestycje zagraniczne na jednostkę PKB są w Polsce najniższe spośród wszystkich państw kandydujących do UE z wyjątkiem Słowenii i niektórych krajów bałtyckich.
Polska ma wśród krajów kandydujących największy udział gospodarstw domowych, które nie generują żadnego dochodu (lub dochód statystycznie nieistotny). Jest to odzwierciedleniem ukrytego bezrobocia na wsi - zjawiska unikalnego na taką skalę w tej części Europy. Jednocześnie tylko 12% ludności posiada dyplom wyższej uczelni pomimo wysokiego udziału absolwentów szkół średnich wśród absolwentów szkół podstawowych.
Wniosek? Gospodarka polska jest słabo wyposażona w kapitał, ale stosunkowo zasobna w pracę, w tym w pracowników o niskich kwalifikacjach. Nie można zaprzeczyć, że podniesienie wyposażenia pracownika w kapitał jest zasadne. Wyższy iloraz kapitału do roboczogodziny podnosi wydajność pracy. Z kolei większa wartość dodana na jednostkę i kapitału, i pracy zwiększa dochód obu czynników produkcji, czyli zysk i płacę.