Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Marek Pryzmont Tydzień zaczęliśmy od tradycyjnie mocnego poniedziałku. Niezależnie czy trwał trend wzrostowy, czy rozpoczęliśmy już spadki, na początku tygodnia przewaga byków jest od jakiegoś czasu zdecydowanie widoczna. Była to jednak tylko korekta spadku, która nie naruszyła nawet oporu w okolicach 1223 pkt. i która skończyła się w środowy poranek wybiciem z dość krótkiego (korekcyjnego) kanału wzrostowego. Kontrakty.gif Później niedźwiedzie mogły podziwiać wodospad, który na obu rynkach

Publikacja: 22.12.2002 19:49

Marek Pryzmont

Tydzień zaczęliśmy od tradycyjnie mocnego poniedziałku. Niezależnie czy

trwał trend wzrostowy, czy rozpoczęliśmy już spadki, na początku tygodnia

przewaga byków jest od jakiegoś czasu zdecydowanie widoczna. Była to jednak

tylko korekta spadku, która nie naruszyła nawet oporu w okolicach 1223 pkt.

Reklama
Reklama

i która skończyła się w środowy poranek wybiciem z dość krótkiego

(korekcyjnego) kanału wzrostowego. Kontrakty.gif Później niedźwiedzie mogły

podziwiać wodospad, który na obu rynkach po przebiciu ostatnich minimów przy

1184 pkt. Kontrakty.gif Indeks.gif sprowadził notowania aż w pobliże

wsparcia pod 1140 pkt.

Okazało się więc, że poniedziałkowy wzrost w Stanach w perspektywie tygodnia

Reklama
Reklama

nie tylko nam nie pomógł, ale wręcz mocno zaszkodził. Polscy inwestorzy nie

dali nabrać się na "sztuczność" poniedziałkowego podciągania amerykańskich

indeksów. Nie będę powtarzać argumentów z wtorkowego porannego, ale warto

zdawać sobie sprawę, że właśnie każdy taki wzrost oparty jedynie na

marzeniach, nadziejach i prośbach, a nie poparty wzrostem zysków spółek, lub

przynajmniej lepszymi na to perspektywami, będzie się kończyć równie

Reklama
Reklama

drastycznie jak się zaczął. Kolejne trzy amerykańskie sesje były

potwierdzeniem tej naiwności, sprowadzając indeksy na nowe minima. Dopiero

piątkowe odbicie pozwoliło skończyć tydzień w okolicach zera i dobrze na tym

przykładzie widać słabość naszego rynku. Indeks z kontraktami straciły w tym

czasie ponad 40 pkt.

Reklama
Reklama

Bezspornie najciekawsze w tym tygodniu były (będą) rynki towarowe. Po

ostatnim wybiciu złota nad 330$ wzrost nabrał tempa i nawet szczyt sprzed 3

lat nie był skutecznym oporem. Zloto.gif Rynek rozgrzany do czerwoności,

więc korekta nie będzie niczym nadzwyczajnym. Jednak do czasu powrotu pod

330$ można zakładać kontynuację hossy. Spirala wzrostu nakręcana jest paroma

Reklama
Reklama

czynnikami. Pierwszy to chociażby świadomość ilości krótkich pozycji

otwartych na tym rynku, która wielokrotnie przekracza całe zasoby złota.

Jeśli złoto nie zatrzyma wzrostu, faktycznie któregoś dnia wyjść na jaw mogą

gigantyczne straty niektórych banków z JP Morgan na czele. Temat rzeka na

odrębną analizę. Drugi to chociażby zagrożenie inflacją podczas której akcje

Reklama
Reklama

"tracą" na wartości, choć oficjalnie rynki straszy się czym inny, ale o tym

nieco niżej. Trzeci to oczywiście niepewność i zagrożenia związane z

Irakiem.

Perspektywa wojny jest także jednym z czynników (także strajki w Wenezueli)

powrotu cen ropy na wrześniowe szczyty. ROPA.gif Jak na razie właśnie tutaj

wzrost został zatrzymany, ale warto patrzeć na ten rynek. Wyjście cen ropy

powyżej ostatnich maksów powinno mocno przestraszyć giełdowych inwestorów.

Zanegowaniem mocno byczego wykresu byłoby najpierw zamknięcie

zeszłotygodniowej luki bessy, a później spadek poniżej 25$. Taki scenariusz

wydaje się w krótkim terminie wręcz nierealny. Jedyna możliwość to chyba

ustąpienie Saddama, lub jakiś błyskawiczny i zwycięski szturm na Bagdad.

Niektórzy analitycy liczą na powtórkę z poprzedniej wojny z Irakiem, gdy

zaatakowanie Iraku przez Amerykanów przełożyło się natychmiast na drastyczny

spadek zarówno cen ropy, jak i złota. Moim zdaniem to błędne założenie, a

różnic między zbliżającymi się atakami nie sposób zliczyć. Poprzedni atak na

Irak poprzedziło zajęcie Kuwejtu pół roku wcześniej i w tym czasie ceny ropy

zostały już dość mocno wywindowane. Amerykańskie działania nie były wtedy

atakiem na Saddama, ale obroną Kuwejtu. Wydaje się, że to drugie zadanie

jest zdecydowanie łatwiejsze - obalenie Saddama na pewno nie potrwa

kilkanaście dni. Dość istotną różnicą jest też zagrożenie terroryzmem. Nie

pamiętam, by ktokolwiek mówibez zgody ONZ, to podobnie jak większość analityków widzi przyszły

rok "rynkiem byka", to nie strasząc nikogo ja bym spodziewał się "roku terro

ryzmu".

Wtedy najprawdopodobniej skończyłaby się już dyskusja na temat "deflacja czy

inflacja" ? Swoją drogą coraz bardziej wydaje mi się, że jest to

charakterystyczne dla USA "zaniżanie prognoz". Tak samo jak cieszą się z

lepszych od prognoz wyników, tak może jest to przygotowanie rynku na

nadchodzącą inflację ? Przecież wszyscy wiedzą, że deflacja byłaby dla rynku

katastrofą. Inflacja zamiast negatywnym czynnikiem, może okazać się powodem

do wzrostów indeksów (sic), tym bardziej, że będzie odbierana jako objaw

ożywienia. Na razie zachowanie cen ropy i złota będzie najlepszą wskazówką

tych rynkowych sporów. Póki co szala przechyla się na inflację. Zresztą

straszy także choćby indeks CRB.gif Inflację napędzać będzie także słabnący

dolar. Tutaj również analiza techniczna dość wyraźnie pokazuje przyszłe

trendy. Eurodolar.gif Teraz trzeba to wszystko połączyć w jedno i dodać do

tego odpływ kapitałów z USA do Europy. Zarówno dane amerykańskiego

Departamentu Skarbu, jak i ECB pokazują wyraźny przepływ kapitałów właśnie

do Europy. Przewartościowane amerykańskich akcji także będzie temu sprzyjać.

Co nam wychodzi ? Jeśli nie mylę się i w przyszłym roku faktycznie powróci

inflacja, to FED nie będzie miał wyjścia i musi rozpocząć ... podnoszenie

stóp procentowych. Przy odpływającym kapitale i takich stopach procentowych

może być zdecydowanie za mało chętnych na finansowania coraz większego

amerykańskiego deficytu. Bardzo kosztowna wojna z Irakiem i zapowiadane na

przyszły rok przedwyborcze kiełbasy (podatki, pakiet stymulujący gospodarkę)

mogą okazać się zbyt trudnymi do sfinansowania pozycjami budżetu.

Po co to piszę ? By pokazać jak duże znaczenie dla całej gospodarki i dla

przyszłorocznego zachowania indeksów giełdowych (amerykańskich, czyli także

niestety światowych) ma wojna z Irakiem. Nie tylko jej skutki, ale też czas

jej trwania i wydarzenia z tym związane będą mieć ogromny wpływ na

amerykańską gospodarkę. Przykuci do telewizora i przestraszeni konsumenci

na pewno nie będą nakręcać koniunktury. Oczywiście, że zrobi to za nich

wojna, ale ożywienie nie przekłada się na zyski większości spółek, czego kac

po wzrostach po 11 września chyba najlepszym przykładem. Pewnie w książkach

i tak zostanie napisane, że wojna spowodowała wzrosty. Pytanie tylko, czy

nie będzie to z 10-20% niższych niż dzisiaj poziomów ?. Jak na razie

pozostaje sporo niepewności wokół Iraku i w najbliższych tygodniach właśnie

ten temat determinować będzie zachowanie indeksów. A co na razie na

wykresach ?

Widać dwa scenariusze. Na początek ten pesymistyczny, bardziej preferowany,

ze względu na przewartościowanie rynku, rozczarowanie jakie przyniesie brak

zdyskontowanego przez giełdę ożywienia, oraz optymizm panujący na giełdowym

parkiecie wyrażany kilkoma niezależnymi wskaźnikami. Wszystko to

zapowiadałoby w przyszłym roku testowanie minimów całej bessy, najpóźniej w

wakacje. Jeśli chodzi o powody, to musiałbym tutaj przepisać większość

argumentów z ostatnich weekendowych, co na razie pominę. Obecnie rynek

amerykański jest już trochę wyprzedany, a wsparcia bardzo blisko, więc

trudno by rozpoczęła się zaraz spirala spadków. To perspektywa raczej na

miesiące, ale co się odwlecze... Drugi scenariusz, który z technicznego

obiektywizmu zmuszony jestem przytoczyć, to rysująca się na Dow.gif formacja

odwróconej głowy z ramionami, możliwość wybicia nad linię szyi podwójnego (a

może właśnie potrójnego ;-) dna na SP500.gif , czy też jeszcze mocniejsza

odwrócona RGR na Nasdaq.gif Nie byłoiedzą, że tylko raz w ostatnich 100 latach mieliśmy do

czynienia z czterema z rzędu spadkami indeksów (29-32). Tylko to znowu

argument z kategorii próśb i nadziei. Zresztą najlepiej porozmawiać na ten

temat z japońskimi inwestorami. Na Nikkei też nikt nie może do tej pory

uwierzyć w tyle lat bessy i recesji. Wszystko wskazuje, że amerykańskie

indeksy wykonały ostatnio falę wzrostową analogiczną właśnie do zachowania

Nikkei w 94 r., po której powinno nastąpić testowanie minimów bessy, a

dopiero po tym większa fala wzrostowa wynosząca nas ponad ostatnio

ustanowione maksy. Najpierw jednak kierunek - dno bessy.

Korelacja naszego rynku z amerykańskimi indeksami jest raz mniejsza, raz

większa, ale nikt chyba nie ma wątpliwości, że trudno będzie spodziewać się

hossy w obliczu dalszej przeceny na światowych parkietach. W uświadomieniu

tego pomagał nam w tym tygodniu także niemiecki Dax, czy węgierski BUX. Ten

drugi indeks wyjaśnił w czwartek powody środowej masakry polskich akcji.

Równie dramatyczna przecena sugeruje, że sypiącym na naszym parkiecie był

któryś z zagranicznych funduszy skracający pozycję albo ze względu na koniec

roku, albo ze względu na zakończenie negocjacji z UE i brak hossy z tym

związanej (w obliczu przecen na świecie niemożliwej). Z kolei niemiecki

indeks oprócz dramatu w gospodarce musi zmagać się ze wsparciem w okolicach

3000 pkt. Zabawa z tym poziomem zdominowała zachowanie naszego rynku w

końcówce tygodnia. W piątek Dax skończył tydzień na tym poziomem, ale

wyglądało to raczej na podciągnięcie indeksu ze względu na wygasanie

kontraktów i opcji. Jak ważny był to poziom dla wielu instytucji można było

zobaczyć po ogromnym wzroście obrotów po dojściu indeksu do tego poziomu. W

nowym roku może już nie być takiej determinacji. Od razu zwracam uwagę, że

patrząc na wykresy, zarówno w przypadku Dax.gif jak i BUX.gif oba indeksy są

na granicy bardzo ważnego wsparcia. Na Nikkei.gif dokładnie to samo

Takich ważnych poziomów można znaleźć zdecydowanie więcej i nie dotyczą

tylko indeksów. Proszę spojrzeć choćby na TPSA.gif czy PKN.gif Nie muszę

chyba tłumaczyć, na jak ważnych poziomach znajdują się obecnie te spółki.

Zapewne wszyscy zakładają teraz, że nastąpi odbicie od tych poziomów.

Patrząc na same wykresy też bym tak powiedział, ale podglądając inne ważne

dla rynku spółki, widać że odbicie na nich pozostało w sferze marzeń.

PEKAO.gif KGHM.gif

To wzrośnie czy spadnie ? Są jakieś nadzieje na wzrost akcji ? Tak nadzieje

są, i to zdecydowanie za dużo. Pisałem na początku tygodnia o podanym

wskaźniku koniunktury bankowej Pengab. Jest to już 4 z rzędu spadek,

najgorszy wynik w tym roku i drugi w kolejności w historii dziesięcioletnich

badań, a w głównej mierze jest to wynik nie oceny bieżącej sytuacji, ale

prognoz na przyszłość. Co ciekawe bardzo spadł wskaźnik pokazujący prognozę

sytuacji ekonomicznej (analogiczne dane do początku zeszłego roku - później

były giełdowe spadki), a przy tym spadku (zysków itd. itp.) mają rosnąć

akcje (sic) - Saldo prognoz (nadziei) wzrosło do 26 pkt czyli do poziomu nie

notowanego od roku. Najwięcej do tej pory było 18 (styczeń - początek

spadków). W październiku było tylko 4. Obecny optymizm można porównać do

amerykańskiego Investor Intelligence. Od czasu publikacji wskaźnika

spadliśmy już parę procent i może bycze głowy nieco ochłonęły, ale w

powszechnym oczekiwaniu na hossę (niezależnie czy pod UE, czy pod OFE)

większych wzrostów być po prostu nie może.

Zastanawiałem się ostatnio, czy to zboczenie ze względu na przedłużającą się

bessę, czy też może bardziej realistyczne spojrzenie na perspektywy, ale jak

miałbym wypisać zagrożenia i m, a są tam m.in. "Nie" w unijnym referendum, seria

katastrof w światowej gospodarce, pogłębiający się kryzys w Niemczech, czy

lawina bankructw polskich przedsiębiorstw. Co do tego ostatniego, to w

ocenie wielu ekspertów taki właśnie będzie efekt wejścia nieprzygotowanej

polskiej gospodarki w unijne struktury.

Oj przesadziłem chyba trochę z dawką pesymizmu. Jednak długoterminowe

wykresy w pełni mnie usprawiedliwiają WIG20.gif WIG.gif Na wskaźnikach w

krótkim terminie trochę wykupienia, w średnim obraz dalej negatywny.

Stochastic.gif Ultimate.gif Price_ROC.gif oraz MACD.gif RSI.gif Trix.gif

Co na przyszły tydzień ? Święta i prognozowanie w tym okresie to sztuka dla

sztuki. Nie tylko dlatego, że niewielu z tego skorzysta, ale także dlatego,

że końcówka roku rządzi się zawsze swoimi prawami i nie zawsze musi to być

zgodne z logiką, czego piątkowa końcówka na naszym rynku jest chyba

najlepszym przykładem. Nawet nie próbuję strzelać co będziemy oglądać oprócz

przeciągających się stabilizacji. Z otwieraniem nowych pozycji lepiej

poczekać do nowego roku, a jeśli ktoś chce się męczyć z rynkiem, to trzeba

uważać na obu rynkach na wsparcie w okolicach 1140 pkt. Kontrakty.gif

Indeks.gif oraz na zagraniczne indeksy, z BUX.gif i Dax.gif na czele. Mimo

tych wszystkich długoterminowych nienajlepszych perspektyw, pod 1140 pkt.

zacząłbym polować na wzrosty wyprzedanego rynku. To teraz najważniejsze i

najmocniejsze wsparcie. Oporem na obu rynkach linie trendu spadkowego i

okolice 1184 pkt.

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama