Reklama

Największe transakcje

Trwająca już trzeci rok deko-niunktura na światowych giełdach sprawiła, że o jedną trzecią spadła wartość fuzji i przejęć i o 10% sprzedaż akcji na rynku pierwotnym. Ale i w tym roku w obu tych segmentach były wielomiliardowe transakcje. Największe przeprowadzono na amerykańskim rynku. W listopadzie firma Comcast przejęła za ponad 76 mld USD telewizję kablową, należącą do AT&T, a w lipcu spółka finansowa CIT wyemitowała akcje za 4,6 mld USD.

Publikacja: 31.12.2002 09:01

Jeszcze w październiku 2000 r. największy amerykański koncern telekomunikacyjny AT&T ogłosił zamiar wyodrębnienia ze swoich struktur w postaci osobnych spółek działu telewizji kablowej AT&T Broadband, działu telefonii komórkowej, w lecie ub. r. akcje AT&T Wireless zadebiutowały na giełdzie, oraz działu usług telekomunikacyjnych dla firm.

AT&T Broadband

atrakcyjnym celem

AT&T Broadband była atrakcyjnym celem z dwóch względów. Jej przejęcie zapewniało kupującemu zdecydowaną dominację na rynku telewizji kablowej USA, a poza tym infrastruktura kablowa spółki pozwalała na transmisje nie tylko sygnału telewizyjnego, ale również internetu i rozmów telefonicznych jednym łączem. Przez wiele miesięcy specjaliści z branży prześcigali się więc w spekulacjach, kto ostatecznie dostanie ten smakowity kąsek. Obok Comcastu, wspieranego przez Microsoft, o względy AT&T rywalizowali także AOL Time Warner i Cox Communications, a przez pewien czas również Walt Disney.

Było o co walczyć. AT&T Broadband obsługiwał 16 mln abonentów i był największym operatorem telewizji kablowej w Stanach Zjednoczonych. Plasował się też w czołówce, jeśli chodzi o szybki dostęp do internetu. Mający siedzibę w Filadelfii Comcast zajmował trzecie miejsce wśród operatorów telewizji kablowej i miał jedynie 6 mln abonentów. Wyprzedzał go w tej kategorii jeszcze Time Warner Cable (12,5 mln klientów).

Reklama
Reklama

W czerwcu ub.r. wystosowano zaproszenie do udziału w przetargu na AT&T Broadband. Rozgrywkę rozpoczął Comcast, zgłaszając w lipcu, po zakończonych fiaskiem wstępnych negocjacjach, ofertę wrogiego przejęcia za 58 mld USD (44,5 mld USD w gotówce i w akcjach plus obietnica uregulowania zobowiązań w wysokości 13,5 mld USD). Została ona jednak zdecydowanie odrzucona, jako nie odzwierciedlająca rzeczywistej wartości firmy. Prawdą jest, że kablowe imperium AT&T wyrosło dzięki całej serii przejęć i fuzji, za które telekomunikacyjny kolos zapłacił łącznie ponad 100 mld USD. Ale wydawał te pieniądze głównie w czasie internetowo-telekomunikacyjnego szaleństwa końca lat 90.

Warunki Comcastu

całkiem rozsądne

W tej sytuacji analitycy zwracali wtedy uwagę, że warunki Comcastu były całkiem rozsądne. Chciał on bowiem zapłacić po 4 tys. USD za każdego subskrybenta sieci kablowej AT&T, a łączna kwota 58 mld USD stanowiła trzydziestokrotność zysku brutto osiągniętego przez nią w 2000 r.

Ofertę jednak odrzucono i AT&T szukał chętnego, który dałby więcej. Ale na placu boju wytrwał tylko koncern z Filadelfii. Jego pozycję w dalszych negocjacjach poprawiło nieco to, że w międzyczasie z prac w zarządzie AT&T zrezygnował John Malone, uznawany za głównego przeciwnika oferty Comcastu. I wreszcie w grudniu ub. r., tuż przed świętami Bożego Narodzenia, podpisano umowę. Comcast zgodził się zapłacić 72 mld USD i dzięki tej transakcji został zdecydowanym liderem tego rynku. Później jeszcze kilka miesięcy zabrało na uzyskanie zgody amerykańskich władz antymono-polowych. Federalna Komisja Łączności (FCC) wyraziła zgodę na powstanie największego operatora telewizji kablowej na świecie, nie dostrzegając w planowanej fuzji zagrożenia dla konsumentów. Pozytywną stroną tej transakcji, zdaniem FCC, jest natomiast perspektywa przyspieszenia rozwoju usług szybkiego dostępu do internetu. Całą operację sfinalizowano 19 listopada br. Ostatecznie Comcast zapłacił 76 057 367 000 USD. Obsługując 22 mln abonentów będzie miał dostęp do 38 ze 100 mln gospodarstw domowych w USA. Zdominuje 8 z 10 lokalnych rynków. Roczne przychody nowej firmy ze sprzedaży powinny sięgać 19-20 mld USD.CIT - największym

debiutem roku

Reklama
Reklama

Liczba debiutów amerykańskich spółek spadła w mijającym roku do poziomu najniższego od 25 lat. Na przykład w III kwartale tylko 6 firm przeprowadziło pierwotne publiczne oferty sprzedaży akcji (IPO), podczas gdy przed dwoma laty było ich w takim samym okresie aż 138.

Największą pierwotną ofertę publiczną w tym roku przeprowadziła amerykańska spółka świadcząca usługi finansowe - CIT Group, która została wyodrębniona ze struktur konglomeratu Tyco International. Wartość tej operacji wyniosła ostatecznie 4,6 mld USD, a więc mniej niż pierwotnie oczekiwał emitent. CIT Group sprzedał 200 mln akcji po 23 USD. Widełki cenowe wcześniej opublikowane przez banki, gwarantujące emisję, opiewały na 25-29 USD. Spółka-matka Tyco przeznaczyła pieniądze pozyskane z rynku na zmniejszenie zadłużenia. Na 31 marca br. firma ta miała 20,5 mld długu do spłacenia w ciągu roku.

Z oferty CIT pozyskano zaledwie połowę tego, co Tyco w ub. r. wydał na kupienie tej spółki, płacąc za nią gotówką i akcjami 9,2 mld USD. Przeprowadzone na początku lipca IPO przyniosło też o wiele mniej, niż spodziewała się sama spółka. Początkowo w kwietniu zapowiadała ona pozyskanie 7,2 mld USD, a jeszcze w połowie czerwca liczyła na 5,8 mld USD.

Były też problemy formalne z przeprowadzeniem oferty. W czerwcu amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd wstrzymała IPO, mając wątpliwości do raportów finansowych spółki. Okazały się one uzasadnione i finansowy oddział Tyco w nowym raporcie za II kwartał jego roku finansowego wykazał odpis w wysokości 4,5 mld USD od pozycji goodwill, a więc wartości przedsiębiorstwa w postaci inwentarza, reputacji i wyrobionych stosunków.

CIT Group ma siedzibę w Nowym Jorku, zarządza aktywami rzędu 48 mld USD, zajmuje się udzielaniem kredytów firmom oraz konsumpcyjnych, a także pośrednictwem finansowym przy leasingu. Półrocze zakończone 31 marca firma zakończyła stratą w wysokości 4,1 mld USD, wobec 320,2 mln USD zysku w takim samym okresie 2001 r.

Tyco ma swoje własne, o wiele poważniejsze problemy. Były prezes tej spółki Dennis Kozlowski został oskarżony o oszustwa podatkowe, szacowane na 1 mln USD. Po przeprowadzeniu IPO Tyco nie ma ani jednej akcji CIT i nie ma też przedstawiciela w radzie nadzorczej swojej dawnej spółki finansowej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama