DM BOŚ nigdy nie przodował pod względem liczby prowadzonych rachunków. Przed połączeniem z maklerską częścią Elimaru miał ok. 4,5 tys. rachunków. Dziś - 12 tysięcy.
Pierwsi lub lepsi
- Byliśmy autorami pierwszych rozwiązań, które potem przyjął rynek - tak sukcesy "BOSia" tłumaczy Przemysław Sobotowski.
Tutaj był pierwszy rzutnik - na dogrywkach wyświetlano notowania "wklepywane" ręcznie przez bardzo sprawną asystentkę.
- Paweł zasłynął jako osoba najszybciej biegająca z kartami w czasie dogrywek. W tamtych czasach ta szybkość miała istotne znaczenie - wspominają koledzy.
- Wtedy wszyscy biegali - odpowiada skromnie Paweł Kolek. - Nawet prezesi. Dogrywka to był najistotniejszy punkt dnia. Całe napięcie było skierowane na tę jedną godzinę.
Również DM BOŚ jako pierwszy wprowadził kredyt, który dziś jest standardem na rynku. Pozwala inwestorom swobodnie dysponować papierami.
- My również zorganizowaliśmy dla klientów codzienne spotkania z analitykiem. Na początku odbywały się codziennie po sesji. Analityk omawiał dzień. Teraz takie spotkania odbywają się dwa razy dziennie - mówi Przemysław Sobotowski.
- Zawsze staraliśmy się być aktywnym maklerem: wskazać klientowi rzeczy oczywiste i chronić przed błędami - uzupełnia Michał Wojciechowski.
DM BOŚ był w grupie biur, które jako pierwsze zaoferowały kontrakty terminowe. Włożył dużo wysiłku w promowanie tego instrumentu. Organizował spotkania dla klientów. Dziś jest liderem pod- Jeżeli nie udaje nam się być pierwszym, to staramy się być lepsi - zapewnia prezes Olszewski.
W sieci
DM BOŚ zdecydowanie dzierży palmę pierwszeństwa w działalności w internecie. W 1996 r. jako jeden z pierwszych umożliwił klientom składanie zleceń przez sieć. Założona w 2000 r. nowa aplikacja przyniosła gwałtowny skok prowizji z internetu.
- W ubiegłym roku jako jedno z nielicznych biur zanotowaliśmy dość duży przyrost liczby otwieranych rachunków. Właśnie dzięki internetowi - zaznacza Radosław Olszewski.
- Wygrywamy rozbudowanym serwisem i dużą liczbą opcji, z których mogą skorzystać inwestorzy - twierdzi Michał Wojciechowski.
Da się zaobserwować, że klient przechodzący z tradycyjnej obsługi zwiększa swoją aktywność nawet dwukrotnie.
- Inwestor, który gra tylko przez telefon, zawsze pozostanie krok za rynkiem - przestrzega Paweł Kolek.
W ubiegłym roku na GPW 25% zleceń internetowych złożonych na rynku kontraktów pochodziło z DM BOŚ.
Dzięki usługom internetowym inwestor nie musi się ruszać z domu. Nawet umowę z DM może podpisać wysyłając ją pocztą. Gdy upowszechni się podpis elektroniczny, będzie jeszcze łatwiej.
Czy wtedy w POK-u DM BOŚ zrobi się pusto?
- Jest pewna grupa klientów, która będzie zawsze przychodziła. Nawet jeśli grają przez internet, to do biura przychodzą, żeby porozmawiać. Tutaj mogą poczuć atmosferę rynku - zapewnia prezes Olszewski.