Po "Czasie Ostrzenia Siekier" (o czym mowa była ostatnio, PARKIET z 20-30 XII) najwyższa pora na przemyślenie całej reszty - na Twój nowy, świetny plan. Zanim go jednak wymyślisz, jeszcze raz się zastanów. Tak przez dziesięć minut.
Siądź więc sobie spokojnie i pomyśl. Siedź, myśl, licz, ale nie umilaj sobie czasu wysokoprocentowymi produktami. To zdecydowanie zaburza ostrość widzenia (ile forsy przepuściłeś w pubach z kolesiami i sponsorując z ułańską fantazją kredytową koleżanki?) . Wysokie oprocentowanie trunku może poza tym spłaszczyć wnioski. A algorytm myślenia może być taki:
- Zobacz, ile pieniędzy wydajesz głupio, a mówiąc wprost - ile kasy przecieka ci między palcami na zbędne opłaty, prowizje czy horrendalne czasem odsetki. To koszty lekkomyślności, pośpiechu, wiary w cuda (czytaj: w slogany o zerowym oprocentowaniu kredytów), miłości do plastikowych kart i do bankomatów (wkładasz kartę i wygrywasz kasę!).
- Dobrze przyjrzyj się wyciągom z rachunku Twojej ukochanej karty kredytowej. Tak, tak, wypłacałeś dwa tysiące zeta w okienku... A ile Cię to kosztowało? No, pięknie - stówę okrągłą na dzień dobry, a jeszcze dolicz oprocentowanie. Kiepski biznes...
- O rany! Spokojnie, spokojnie, opanuj się i nie leć z siekierą do banku...