Reklama

Wyparowało 1,2 bln USD

Zakończony rok nie był dobry dla inwestujących w akcje. Większość światowych indeksów zakończyła go na dużym minusie. Jako jedni z nielicznych, powody do zadowolenia mieli inwestorzy z naszego regionu Europy. Tutaj większość indeksów wzrosła w skali roku, co wiele osób tłumaczy zbliżającą się datą poszerzenia Unii Europejskiej.

Publikacja: 02.01.2003 08:55

Powodem ogólnoświatowego odwrotu od akcji były m.in. skandale księgowe, groźba wojny USA z Irakiem, obawa o ponowne nasilenie zamachów terrorystycznych oraz wolniejszy od oczekiwań wzrost największych na świecie gospodarek. MSCI World Index, mierzący w sposób zagregowany sytuację w największych światowych spółkach, stracił w 2002 r. 1,2 bln USD ze swojej kapitalizacji, a w ciągu trzech ostatnich lat aż 6 bln USD.

Analitycy zgodnie przyznają, że zakończony rok był jednym z najtrudniejszych w ostatnich dziesięcioleciach. Rzadko bowiem zdarza się tak duże nagromadzenie negatywnych informacji oraz niepewności co do dalszego rozwoju sytuacji na świecie. - To był dla mnie najcięższy rok w karierze, a pracuję w branży już 20 lat - ocenia Leo Grochowski, szef działu inwestycji Deutsche Bank w USA.

W USA najgorsza passa

od 60 lat

Trzyletnia bessa na amerykańskim rynku to najdłuższy okres dekoniunktury od czasu II wojny światowej. Ostatnio przez trzy kolejne lata indeksy spadały w okresie 1939-1941 r. Wielu analityków uważało, że 2002 r. wreszcie da zarobić inwestorom z Wall Street. Jednak poczynania kierownictwa WorldComu, Enrona, Adelphia Communications czy Tyco, jak również obawy o ataki terrorystyczne skutecznie zniechęciły do kupowania akcji. Klimat dodatkowo psuło widmo wojny z Irakiem. Nadzieje na poprawę przyniosła jesień, wobec wzrostu PKB w III kwartale o 4%. Ostatnie trzy miesiące roku nie były już jednak aż tak dobre i w grudniu indeksy ponownie spadały. W IV kwartale gospodarka USA wzrosła prawdopodobnie o 1,4%.

Reklama
Reklama

Wskaźnik DJIA obniżył się w 2002 r. o ok.16% (dane o indeksach są podawane na zamknięcie 30.12). W tym czasie indeks zaliczył jednak dno na poziomie 7286 pkt., czyli znalazł się o 26% niżej niż na początku roku.

Indeks szerokiego rynku S&P 500 stracił na przestrzeni minionego roku ok. 24%. Jego zachowanie było w znacznej mierze podobne do DJIA. Największymi przegranymi byli inwestujący w akcje notowane na Nasdaq. Kapitalizacja tego rynku spadła aż o 30%.

Dalszy rozwój sytuacji w USA nie jest pewny. Wielu analityków, którzy przewidywali, że październik będzie początkiem hossy na giełdzie oraz poprawy sytuacji w gospodarce, już w grudniu redukowało swoje przewidywania na bardziej ostrożne. - W nadchodzących miesiącach będziemy mieli lekki wzrost gospodarczy, nie będzie to jednak nic nadzwyczaj dynamicznego - powiedział Bloombergowi John Piccard z J.P. Morgan Fleming Asset Management.

Słaba Europa

Największe europejskie rynki pogrążone były w 2002 r. w bessie bardziej niż amerykańskie. Powodów do wzrostów było jak na lekarstwo, trudno się więc temu dziwić. Słabiutkie wyniki gospodarek strefy euro, a w szczególności Niemiec, oraz giełdowa dekoniunktura w Stanach, zdeterminowały nastroje na rynkach. Z ogólnego spadkowego trendu nie wyłamała się nawet Wielka Brytania, która jako jedyna uzyskała dobry wzrost gospodarczy. Podczas gdy w strefie euro PKB w III kwartale zwiększył się o 1%, na Wyspach było to 1,8% w skali roku. W Niemczech odnotowano jedynie 0,4-proc. zwyżkę.

Sporo kłopotów przysporzyły inwestorom także europejskie spółki. Rachunkowe afery dotyczyły m.in. takich koncernów, jak Vivendi Universal. We Włoszech ciężkie chwile przeżywa Fiat. Odnotowano także bardzo dużą liczbę bankructw, które w Niemczech dotknęły, według instytutu BDIU, 41,5 tys. firm. Liczba ta jest aż o 33% większa niż w 2001 r.

Reklama
Reklama

Wszystkie wymienione czynniki zmusiły banki do powiększenia rezerw na złe kredyty. To znacząco pogorszyło ich kondycję. Odbiło się to m. in. na Deutsche Banku i Commerzbanku, których wycena rynkowa spadła poniżej ich wartości księgowej.W efekcie na dużym minusie zakończyły rok wszystkie zachodnioeuropejskie indeksy. Najwięcej, bo aż o ok. 45%, spadł frankfurcki DAX. O ponad 25% obniżył się FT-SE 100, francuski CAC-40 o 35%, włoski MIB-30 o 25%, szwedzki OMX o 40%, a indeks w Amsterdamie o 37%.

Złą sytuację na europejskich rynkach potwierdza syntetyczny indeks DJ Euro Stoxx 50, mający w składzie największe tuzy starego kontynentu. Wskaźnik ten stracił w 2002 r. 27% kapitalizacji rynkowej.

Azja znowu w dół

Japońską gospodarkę, a w rezultacie także indeksy, zdają się omijać wszelkie pozytywne tendencje. Na ocieplenie koniunktury, jakie miało miejsce w IV kwartale 2002 r. tokijska giełda prawie w ogóle nie zareagowała. Podczas gdy światowe rynki zyskały na przestrzeni październik-listopad po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent, Nikkei 225 praktycznie nie zmienił się, a w międzyczasie zanotował minimum roczne na poziomie 8300 pkt.

Odporność japońskiej giełdy na trendy panujące za granicą jest już standardem. Nie należy jednak szukać przyczyn takiego stanu rzeczy w specyfice samego rynku, lecz w bardzo złej sytuacji całej gospodarki. Japonia od wielu już lat boryka się ze spadającą produkcją, deflacją i rosnącym zadłużeniem. Do listopada 2002 r. w drugiej gospodarce świata odnotowano ponad 30 tys. bankructw.

Ubiegły rok nie był dobry również w Chinach. W ostatnim kwartale, a szczególnie w grudniu, indeks giełdy w Hongkongu - HSI - zachowywał się najgorzej ze wszystkich znaczących wskaźników na świecie. W całym roku spadł natomiast o ok. 20%. Zły wpływ na tamtejszy rynek miały, według analityków, zacieśnienie przez regulatorów standardów dotyczących sprawozdań finansowych oraz wszczynane w coraz większej liczbie śledztwa w sprawach oszustw finansowych.

Reklama
Reklama

W Ameryce Południowej

kryzys

Giełdy krajów latynoamerykańskich wiernie odzwierciedlały stan tamtejszych gospodarek. Argentyński Merval w przeliczeniu na dolary stracił w zeszłym roku prawie 50%, a brazylijski Bovespa 45%. W walutach narodowych było to odpowiednio: wzrost o 77% i spadek o 17%. Argentyna już w styczniu zawiesiła wymienialność swojej waluty - peso - i ogłosiła niewypłacalność. Dług tego kraju sięga 95 mld USD. Jednocześnie ponad 60% swojej wartości rynkowej stracił energetyczny koncern Perez Companc, mający największą wagę w indeksie Merval. Obawy o podobny kryzys jak w Argentynie powszechne były też w największej gospodarce regionu - Brazylii. Tamtejsza waluta straciła w ciągu roku 1/3 wartości wobec dolara amerykańskiego.

Wejście do Unii

pomaga giełdom

Reklama
Reklama

Stosunkowo najmniej powodów do narzekań mają po zakończeniu 2002 r. inwestorzy z naszego regionu Europy. Wobec powszechnej na całym świecie bessy to właśnie w takich krajach, jak Czechy czy Węgry można było na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy zarobić. BUX zyskał ok. 10%, a PX 50 prawie 20%. Nasz rynek wypada, niestety, na ich tle dosyć mizernie. Spadek WIG20 był jednak niewielki, bo wyniósł niecałe 3%. WIG wzrósł natomiast o 3%.

Niewątpliwie bardzo pozytywny wpływ na zachowanie giełd w tym regionie ma perspektywa wejścia do Unii Europejskiej. Coraz częściej rosną ratingi poszczególnych firm, a największe agencje ratingowe planują też podwyższenie ocen dla przyszłych krajów członkowskich wspólnoty. Wyrównywanie się wycen polskich, czeskich czy węgierskich spółek w stosunku do ich zachodnioeuropejskich odpowiedników - czyli tzw. proces konwergencji - staje się więc faktem. Tendencja ta powinna się utrzymać, według szacunków specjalistów, także w 2003 r. Bardzo pozytywnie zachowywał się natomiast w ubiegłym roku indeks giełdy moskiewskiej RTS, który wzrósł aż o 32%. Odzwierciedla to relatywnie dobrą sytuację tamtejszej gospodarki, która jest skutkiem reform rządu prezydenta Putina.

Co nas czeka w 2003 r.?W bieżącym roku wielu analityków przewiduje znaczne wzrosty światowych indeksów. Przeprowadzona niedawno przez agencję Bloomberga ankieta wykazała, że średni oczekiwany wzrost najważniejszych benchmarków to ok. 20%. Inwestorzy zachowują jednak dużą dozę sceptycyzmu wobec tego rodzaju przewidywań. Ten rok miał być według wielu specjalistów rokiem hossy, a jak się okazało, był już trzecim z kolei rokiem spadku cen, dalszego pogarszania się klimatu inwestycyjnego oraz dużej niepewności co do możliwości rychłego wyjścia z kryzysu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama