Powodem ogólnoświatowego odwrotu od akcji były m.in. skandale księgowe, groźba wojny USA z Irakiem, obawa o ponowne nasilenie zamachów terrorystycznych oraz wolniejszy od oczekiwań wzrost największych na świecie gospodarek. MSCI World Index, mierzący w sposób zagregowany sytuację w największych światowych spółkach, stracił w 2002 r. 1,2 bln USD ze swojej kapitalizacji, a w ciągu trzech ostatnich lat aż 6 bln USD.
Analitycy zgodnie przyznają, że zakończony rok był jednym z najtrudniejszych w ostatnich dziesięcioleciach. Rzadko bowiem zdarza się tak duże nagromadzenie negatywnych informacji oraz niepewności co do dalszego rozwoju sytuacji na świecie. - To był dla mnie najcięższy rok w karierze, a pracuję w branży już 20 lat - ocenia Leo Grochowski, szef działu inwestycji Deutsche Bank w USA.
W USA najgorsza passa
od 60 lat
Trzyletnia bessa na amerykańskim rynku to najdłuższy okres dekoniunktury od czasu II wojny światowej. Ostatnio przez trzy kolejne lata indeksy spadały w okresie 1939-1941 r. Wielu analityków uważało, że 2002 r. wreszcie da zarobić inwestorom z Wall Street. Jednak poczynania kierownictwa WorldComu, Enrona, Adelphia Communications czy Tyco, jak również obawy o ataki terrorystyczne skutecznie zniechęciły do kupowania akcji. Klimat dodatkowo psuło widmo wojny z Irakiem. Nadzieje na poprawę przyniosła jesień, wobec wzrostu PKB w III kwartale o 4%. Ostatnie trzy miesiące roku nie były już jednak aż tak dobre i w grudniu indeksy ponownie spadały. W IV kwartale gospodarka USA wzrosła prawdopodobnie o 1,4%.