Obroty na giełdowym rynku obligacji na ostatniej sesji starego roku wyniosły ledwie 16 mln zł, z czego ponad połowa przypadła na obligacje pięcioletnie, wygasające we wrześniu 2007 roku. Ich kurs wzrósł do 103,75 proc. nominału i był najwyższy w historii. To efekt zakończenia korekty na obligacjach o stałym oprocentowaniu.
Właśnie inwestycja w tego rodzaju instrumenty była najbardziej opłacalna w minionym roku. Na papierach 10-letnich, dla których kupon wynosi 6%, wygasających w 2009 i 2010 roku, można było zarobić prawie 30%.
Regularnie malejące tempo wzrostu cen i obniżki stóp procentowych przez RPP sprawiły, że ich giełdowe kursy wzrosły ponad 20%. Czy kolejne miesiące będą równie łaskawe? Inflacja wynosi już mniej niż 1%, stopy procentowe RPP będzie obniżać (o ile w ogóle będzie to robić) dużo mniej chętnie. Być może nawet zmuszona będzie je podwyższać, jeśli rosnące na światowych rynkach ceny złota i ropy naftowej są zapowiedzią odradzającej się inflacji. Nie byłbym zdziwiony, gdyby nadchodzące miesiące należały do znajdujących się w niełasce inwestorów papierów 3-letnich o zmiennym oprocentowaniu. Ich kursy w 2002 roku spadły w granicach 1-2,5%.