Podczas ostatnich sesji na rynku kontraktów panował kompletny marazm. Na wykresie powstały dwie małe i nic nie znaczące świeczki. Pojawiły się one nieco poniżej dwóch dość istotnych oporów. Pierwszym z nich jest połowa długiej czarnej świecy z 18 grudnia na poziomie 1184 pkt., drugim jest linia trendu spadkowego, biegnąca przez lokalne szczyty z 4 i 17 grudnia. Jeśli przełamanie tych oporów nastąpi w ciągu najbliższych sesji, to sytuacja techniczna skomplikuje się, ale znacząca poprawa raczej nie nastąpi. Co innego, jeśli indeks kontraktów najpierw trzeci raz przetestuje linię trendu spadkowego, a dopiero później ją przełamie. W takim przypadku pojawiłaby się szansa na większy wzrost. Potencjalny zasięg takiego wzrostu to przedział 1202-1218 pkt., wyznaczony przez lukę bessy z 18 grudnia oraz lokalny szczyt z 16 grudnia. W dłuższej perspektywie warto też zwrócić uwagę na lekko rosnącą linię, biegnącą przez dołki z 17 października, 18 listopada i 20 grudnia. Już teraz można ją uznać za linię szyi koślawej formacji głowy z ramionami (koślawą z powodu nieproporcjonalnie małego prawego ramienia). Jeśli wzrost, o którym pisałem wyżej, nastąpi i osiągnie prognozowany zasięg, to formacja nie będzie już koślawa. W takim przypadku przełamanie linii szyi byłoby wiarygodnym sygnałem sprzedaży. Zasięg spadku prawdopodobnie byłby zbliżony do odległości pomiędzy szczytem głowy (1265 pkt.) a linią szyi (1138 pkt.). Daje to 127 pkt. Odległość tę należałoby odjąć od punktu przełamania linii szyi. Ze względu na małe nachylenie linii można założyć, że dałoby to około 1040 pkt. Poziom ten znajduje się blisko październikowego dna. Znaczące przełamanie tego dołka prawdopodobnie spowodowałoby dalsze spadki, natomiast utrzymanie wsparcia byłoby pozytywnym sygnałem.