- Nie jestem już rzecznikiem 4Media i nie reprezentuję tej spółki - powiedziała nam Monika Sarnecka. Podobnie jak pozostali pracownicy firmy należy do jej wierzycieli, którzy od dłuższego czasu bezskutecznie zabiegają o odzyskanie należnych im pieniędzy. Z prezesami firmy nie udało nam się skontaktować. Nie tylko my mamy takie problemy.
- Niepokoimy się sytuacją w 4Media. Kontakt ze spółką jest utrudniony. Zwracaliśmy się do niej kilkakrotnie o wyjaśnienia, ale na razie czekamy na odpowiedź - powiedział nam wiceprezes giełdy Piotr Kamiński. Medialna firma jest jedną z kilku, które do wczoraj, do południa, nie przekazały oświadczenia w sprawie przestrzegania zasad ładu korporacyjnego. Powinna to zrobić do końca 2002 r.
Nie wiadomo, jak długo GPW będzie cierpliwie czekać na wyjaśnienia emitenta. Jest jednak w trudnej sytuacji, bo zainteresowanie walorami medialnej firmy jest wciąż duże. Wczoraj wolumen obrotu wyniósł 1,66 mln akcji. Na poprzednich sesjach był jeszcze wyższy.
Tymczasem jest co najmniej kilka kwestii, które spółka powinna jak najszybciej wyjaśnić. Pierwsza to zapowiadane złożenie do sądu wniosku o układ z wierzycielami. Zarząd informował, że wystąpi o układ, ale nie podał ani kiedy to zrobi, ani też co zamierza zaproponować wierzycielom. Nie wiadomo, dlaczego zwleka. - Firma jest bankrutem. Zarząd powinien już dawno wnioskować o upadłość. Nie dopełnia swoich podstawowych obowiązków - ocenia jeden z pracowników firmy.
Do końca roku miała podpisać umowę z głównymi wierzycielami w sprawie konwersji długu na akcje. Nie jest jasne, czy projekt został anulowany w związku z zamiarem wystąpienia o układ. Z wierzycieli - MediaInvest, Infor, Forin i Yawal - tylko ostatni poinformował, że umowy nie zamierza podpisywać. 4Media, oczywiście, milczy.