- Wszelkie dane należy traktować z pewną dozą zdrowego sceptycyzmu. Na rynku pracy wciąż jest stagnacja, a zaufanie konsumentów nadal słabe. Trzeba więc jeszcze poczekać z ostatecznymi wnioskami - powiedziała agencji Bloomberga Monica Fan, analityk walutowy z RBC Capital Markets. W piątek rano kurs dolara do euro wynosił w Londynie 1,0366, wobec 1,0351 z czwartkowego wieczoru. W czwartek, po opublikowaniu raportu IMS, amerykańska waluta umocniła się w stosunku do euro aż o 1,3%. W stosunku do jena kurs dolara trochę wzrósł ze 120,08 do 120,11 po czwartkowej zwyżce największej od 22 sierpnia. Obroty były jednak znikome, bo w Japonii w piątek było święto i rynki finansowe nie działały. A żeby utrzymać wartość dolara Stany Zjednoczone muszą codziennie przyciągać 1,4 mld USD kapitału dla wyrównania deficytu na rachunku bieżącym.
- Niedźwiedzi trend na dolarze nie zmienił się. Geopolityczne ryzyko wciąż utrzymuje się, a perspektywy gospodarcze pozostają niepewne. W najbliższych dniach kurs dolara może spaść do 118 jenów - powiedział Noriyoshi Tsunoda z departamentu skarbu Mizuho Corporate Bank w Taipej. Raport ISM o wzroście aktywności w przemyśle do 54,7 pkt., z 49,2 w listopadzie, wydaje się bowiem zaprzeczać wcześniejszym danym o najniższym od prawie 9 lat zaufaniu konsumentów i wzroście liczby wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. Ekonomiści przewidują, że stopa bezrobocia w USA wyniesie w grudniu 6%, a więc będzie ono największe od 8 lat. W listopadzie po raz pierwszy od trzech miesięcy spadła też sprzedaż gotowych domów.
Groźba wojny i droga ropa
Stany Zjednoczone mają już w rejonie Zatoki Perskiej ok. 40 tys. żołnierzy i wysyłają kolejne transporty. Prezydent George W. Bush wciąż grozi Irakowi interwencją zbrojną, jeśli Saddam Husein nie spełni warunków narzuconych przez rezolucję ONZ. Amerykańska waluta straciła ok. 15% wobec jena w ciągu 10 tygodni po inwazji Iraku na Kuwejt 2 sierpnia 1990 r. Potem trochę umocniła się i znowu spadła o 7%, gdy w styczniu 1991 r. Amerykanie zaczęli bombardować Irak.
Kursowi dolara mogą zaszkodzić też rosnące ceny ropy naftowej. Droga ropa spowalnia bowiem tempo ożywienia gospodarczego w USA, gdyż podnosi koszty produkcji i transportu, niwecząc zyski spółek. W 2002 r. cena baryłki ropy na New York Mercantile Exchange wzrosła o 11 USD, a w ciągu dwóch pierwszych dni handlowych nowego roku zwyżkowała już prawie o dolara, do 32,15 USD.