Proceder przenoszenia zysków rodzimych spółek za granicę znany jest na świecie pod pojęciem transfer pricing. Jest on widoczny w wielu krajach, szczególnie średnio zamożnych, w których wiele międzynarodowych korporacji ma swoje filie. Dotyczy on np. Czech, Węgier czy krajów Ameryki Płd. W Argentynie dość powszechne są nawet opinie, że transfer zysków doprowadził do wyniszczenia tamtejszej gospodarki.
Ciężko jest udowodnić poszczególnym koncernom, będącym większościowymi inwestorami w rodzimych spółkach, że transferują one wypracowywane zyski do krajów swojej głównej siedziby lub do tzw. rajów podatkowych. Proceder ten jest bardzo często kamuflowany w zawyżonych cenach importowanych półproduktów, nienaturalnie drogich kredytach na linii spółka-matka - spółka-córka lub innych manipulacjach. Ostatnio głośno było na temat kilku międzynarodowych koncernów, oskarżanych o transfer pricing. W czerwcu 2002 r. amerykański Internal Revenue Service, tamtejszy urząd podatkowy, zarzucił takie praktyki firmie farmaceutycznej GlaxoSmithKline. Inna głośna sprawa dotyczyła natomiast US Steel.