Na początku czwartkowej sesji na nowojorskich parkietach dominowały zwyżki cen akcji. Na poprawę nastrojów największy wpływ miały dane o spadku w ostatnim tygodniu liczby nowo rejestrowanych bezrobotnych (389 tys. wobec prognozowanych 392 tys.) oraz oczekiwania na odbicie indeksów po środowych, znacznych spadkach.

Na wykresach czołowych amerykańskich indeksów w dalszym ciągu brak jest rozstrzygnięcia, jeżeli chodzi o kierunek, w jakim podążą rynki w pierwszym kwartale 2003 r. Jednak zbliża się ono wielkimi krokami. Wynika to zarówno z uwarunkowań fundamentalnych, jak i technicznych. Te pierwsze, to przede wszystkim bliski początek rozpoczęcia przez USA ewentualnej interwencji zbrojnej w Iraku. Z uwagi na fakt, iż taki konflikt niesie ze sobą wiele zagrożeń (m.in. rosnące ceny ropy, możliwe odwetowe zamachy terrorystyczne), trudno jest liczyć na to, że giełdy w ogóle tego nie zauważą.

Technicznie, na zbliżające się wybicie wskazuje długość stabilizacji. Amerykańskie indeksy już od ponad 3 miesięcy poruszają się w bok. Jest to ruch dość specyficzny, bowiem na wszystkich trzech indeksach (DJIA, S&P 500 i Nasdaq Composite) można zauważyć kształtującą się średnioterminową formację głowy z ramionami. Dla Średniej Przemysłowej lewe ramię stanowi lokalny szczyt z 6 listopada, a głowę szczyt z 27 listopada. Prawe ramię właśnie się rysuje. Linia szyi tejże formacji, pociągnięta przez dołki z 11 listopada i 27 grudnia ub.r., znajduje się aktualnie na wysokości 8300 pkt. Tak więc zejście poniżej tego poziomu będzie jednoznacznym sygnałem sprzedaży. Dla S&P 500 stanie się nim odpowiednio spadek poniżej 875 pkt., a dla Nasdaq Composite przełamanie bariery 1320 pkt. We wszystkich tych przypadkach następstwem tak wygenerowanych sygnałów może być zniżka w pobliże październikowych dołków. Żeby jednak tak się stało, konieczne jest pokonanie wspomnianych wyżej wsparć. Zanegowaniem takiego scenariusza będzie wzrost powyżej maksimów z początku grudnia ub.r. Wówczas ostatnie trzy miesiące należałoby potraktować jak korektę październikowo-listopadowej poprawy koniunktury. To kazałoby oczekiwać na kolejny impuls wzrostowy.