Biuro maklerskie należące do ING Groep nie będzie mogło przez trzy dni prowadzić działalności na rynku obligacji. Zostało ukarane za to, że w końcu ubiegłego roku sprzedało papiery wartościowe zupełnie sobie nieznanej japońskiej instytucji prowadzącej działalność kredytową, aby umożliwić jej ukrycie informacji o faktycznych stratach poniesionych z inwestycji w Indonezji. - Bardzo poważnie odebraliśmy stanowisko japońskich władz i zapewniamy, że podejmiemy wszelkie możliwe działania, aby takie przypadki nie miały już miejsca - oświadczył Sheel Kohli, rzecznik ING w Hongkongu.

Z kolei Credit Lyonnais nie będzie mógł przez pięć dni prowadzić operacji na rynku derywatów, a także dokonywać transakcji swap. To kara za to, że francuski bank prowadził do tej pory działalność w tym segmencie rynku kapitałowego bez wszystkich wymaganych zezwoleń ze strony japońskich władz nadzorujących rynek. - Taka sytuacja wynikła z naszego niedopatrzenia. Musimy przede wszystkim przeprosić za nią naszych klientów - tłumaczy Dominique Blanchard, jeden z menedżerów z tokijskiego oddziału banku.

Japońskie władze znacznie zaostrzyły w ostatnich latach przepisy dotyczące prowadzenia działalności na rynku kapitałowym. Jest to jeden z kroków mających zwiększyć jego przejrzystość i zaufanie do niego. W ciągu ostatnich trzech lat za podobne nadużycia jak w ING i Credit Lyonnaise karane były m.in. Societe Generale i Deutsche Bank. Niemiecki bank jest swoistym rekordzistą. W 2000 r. zabroniono biuru maklerskiemu DB w Tokio prowadzenia części działalności aż przez dwa tygodnie, co było karą za pomaganie spółkom w ukrywaniu strat poniesionych na inwestycjach w papiery wartościowe.