Piątkowa sesja miała dwie odsłony. Do godziny 14.30 praktycznie niewiele się działo. Handel odbywał się przy 15-pkt. spreadzie i średnich obrotach. Zmieniło się to dopiero w chwilę po tym, jak amerykański Departament Pracy poinformował, że w grudniu liczba miejsc pracy w sektorach pozarolniczych spadła o 101 tys. Dane te okazały się szokujące dla rynku. Oczekiwano bowiem, że zatrudnienie w tym okresie wzrosło (o 20 tys.). Równocześnie skorygowano dane za listopad. Liczba miejsc pracy spadła nie o 40 tys., jak pierwotnie szacowano, ale o 88 tys.
Efektem tak negatywnych wiadomości była natychmiastowa przecena. W ciągu 21 minut marcowa seria kontraktów spadła o ponad 2,5% (31 pkt.), testując poziom 1197 pkt. To jednak nie był koniec większych ruchów. W końcówce sesji inwestorzy, zachęceni brakiem wpływu powyższego raportu na zachowanie amerykańskich rynków, zaczęli odbudowywać pospiesznie zamknięte pozycje. Doprowadziło to do zwyżki. Ostatecznie FW20H3 zakończyły dzień na poziomie 1215 pkt.
Ten "kołowrotek" zmian wyrysował na wykresie szpulkę. Rozmiar jej cieni dobrze pokazuje, jak duże niezdecydowanie panuje wśród inwestorów. Z jednej strony na spadki nie pozwala rozległa luka hossy (1188-1205 pkt.) oraz relatywnie dobre zachowanie rynku kasowego. Z drugiej zaś, straszą opory oraz perspektywa ukształtowania się średnioterminowej formacji głowy z ramionami, z linią szyi na poziomie około 1165 pkt.).
Sprawia to, że obecnie najlepiej pozostać poza rynkiem, aż do momentu, kiedy ten obierze jakiś konkretny kierunek. Sygnałem sprzedaży będzie zamknięcie luki hossy z 3 stycznia br. Natomiast szanse na zarobek na długich pozycjach znacznie wzrosną z chwilą pokonania szerokiej bariery podażowej 1250-1260 pkt., jaką tworzy lokalny szczyt z przełomu listopada i grudnia.