Case przestanie być prezesem AOL Time Warner w maju. - To była dla mnie osobiście bardzo trudna decyzja - stwierdził legendarny współzałożyciel serwisu komputerowego America Online. - Zamierzałem służyć jako prezes tej spółki jeszcze przez wiele lat. Dymisja nie oznacza jednak całkowitego rozstania z AOL Time Warner. Case pozostanie nadal członkiem zarządu koncernu oraz będzie współprzewodniczącym komitetu ds. strategii firmy.

W ostatnich miesiącach serwis America Online - największy dostawca internetu na świecie - przeżywał poważne kłopoty. Wzrost liczby nowych subskrybentów gwałtownie się załamał, spadły także drastycznie dochody z reklam. AOL zaczęła tracić rynek na rzecz konkurentów oferujących szybkie łącza. Na wynikach finansowych całego koncernu medialno-rozrywkowego zaważyło także śledztwo komisji papierów wartościowych i giełd (SEC) oraz amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości w sprawie praktyk księgowych. Tutaj na szczęście okazało się, że korekta wyników finansowych nie będzie duża i wyniesie 190 mln USD za ostatnie dwa lata. Jednak i to wystarczyło, aby inwestorzy na Wall Street zaczęli się pozbywać akcji spółki. Latem ub.r. kurs AOL Time Warner spadł do 8,7 USD za akcję. Obecnie za udział w koncernie trzeba zapłacić w granicach 14,5-15,0 USD. AOL Time Warner musiał także ogłaszać gigantyczne odpisy bezgotówkowe z powodu spadku wartości księgowej AOL. W pierwszym kwartale było to 54 mld USD, w tym roku - następne 10 mld USD.

Odejście Case`a przypieczętowuje proces przemian wewnątrz AOL Time Warner po nieudanej fuzji koncernu medialnego Time Warner z serwisem internetowym America Online. Okazała się niewypałem, a zderzenie kultur korporacyjnych młodej spółki technologicznej z firmą zaliczaną do "starej ekonomii" przyniosło wiele wewnętrznych konfliktów. Wielkimi przegranymi okazali się ludzie z America Online, mimo że teoretycznie to właśnie AOL przejął Time Warner, a nie odwrotnie. Do dziś z władz wykonawczych AOL Time Warner praktycznie wyeliminowano ludzi z AOL. Przed odejściem Case`a żartowano wręcz, że pozostaje on jedynie "listkiem figowym" w firmie rządzonej już przez "starą gwardię" z Time Warner.