Wsparcie w okolicach 880 punktów okazało się dość silne, żeby powstrzymać spadek indeksu S&P 500. Efektem tego jest zmiana trendu krótkoterminowego na boczny. Ponieważ również w średnim terminie mamy równowagę sił popytu i podaży, wydaje się, że utknęliśmy w miejscu na dobre. Szansa na wyjście z konsolidacji górą jest o tyle mniejsza, że konsolidację poprzedza długoterminowa bessa. Gdyby mimo to bykom udało się doprowadzić do zamknięcia sesji powyżej 960 punktów, mielibyśmy na wykresie odwróconą głowę z ramionami (dobrze widoczną na wykresie tygodniowym indeksu). Wzrost wynikający z tej formacji wyniósłby indeks w okolice 1100 punktów - oznaczałoby to największą korektę w trwającej już ponad dwa lata bessie. Warunkiem koniecznym do ogłoszenia zmiany trendu średnioterminowego na wzrostowy jest zwyżka obrotów podczas przełamywania linii szyi.

Istnienia odwróconej głowy z ramionami nie potwierdza ani wykres średniej przemysłowej Dow Jones, ani Nasdaq Composite. Indeks spółek technologicznych ponownie zbliża się do poziomu 1500 punktów, na którym ukształtował szczyt pod koniec listopada zeszłego roku.

Widmo powrotu do bessy zdołał odsunąć na razie DAX. Przebieg wczorajszej sesji i nieudana próba wybicia ponad zeszłotygodniowy szczyt, stawiają pod znakiem zapytania kontynuację trendu wzrostowego. Być może całą ostatnią zwyżkę można traktować w ramach ruchu powrotnego do zakończonej wybiciem w dół konsolidacji. Do ewentualnej trwałej zmiany sytuacji na rynku na korzyść byków jest jeszcze daleko. Wykres indeksu musiałby przekroczyć 3380 pkt. Zachowanie innych europejskich rynków akcji potwierdza wnioski płynące z analizy DAX - spadki zostały odroczone, ale nie ma sygnałów poprawy sytuacji na korzyść byków.

Rolę wskaźnika wcześniej informującego o kierunku wybicia może pełnić w stosunku do giełd europejskich i amerykańskich Nikkei 225. Indeks giełdy w Tokio od trzech miesięcy znajduje się w trendzie bocznym, od kilku tygodni balansując na granicy dolnego ograniczenia tej tendencji. Zamknięcie sesji poniżej 8300 pkt. będzie sygnałem powrotu do bessy.