Pomimo nadziei analityków i inwestorów, że nowy tydzień indeksy giełd nowojorskich zaczną od wyraźnych wzrostów, pierwsza połowa sesji na to nie wskazywała. Liczono, że spółki zaczną publikować optymistyczne wyniki finansowe, tymczasem wczoraj jedna z większych firm - Duke Energy, podała, że w całym 2002 r. jej zysk okazał się niższy od oczekiwanego. W defensywie znalazł się też m.in. potentat branży naftowej Exxon Mobil, któremu zaszkodziła obniżka cen ropy naftowej. Wyraźnie spadały również ceny akcji firmy kosmetycznej Johnson & Johnson oraz producenta komputerów Dell Computer. Pierwszej z tych spółek rekomendację obniżyli analitycy firmy Thomas Weisel Partners, natomiast Dell Computer został gorzej oceniony przez J.P. Morgan Securities. Do godz. 18.00 naszego czasu indeks Dow Jones wzrósł o 0,02%, a wskaźnik Nasdaq Composite obniżył się o 0,09%.

W Europie początek sesji zapowiadał solidne wzrosty, jednak gdy nadeszły mało optymistyczne informacje po otwarciu giełd nowojorskich, indeksy zaczęły szybko tracić na wartości. Na plus wyróżniał się wczoraj frankfurcki DAX, który do godz. 18.00 zyskał 0,97%, a w połowie sesji rósł nawet o 3%. Inwestorzy z zadowoleniem przyjęli informację o większym od spodziewanego wzroście przemysłowym w listopadzie ub.r., co zwiększa szansę na uniknięcie recesji w niemieckiej gospodarce. Liderem wzrostów był Deutsche Telekom, reagujący na ogólnie lepszą ocenę całego sektora telekomunikacyjnego w Europie, dokonaną przez Goldman Sachs. Z tego samego powodu w Paryżu, gdzie indeks CAC-40 zyskał 0,31%, najchętniej kupowano papiery France Telecom.

Spadkiem, o 0,65%, zakończył natomiast pierwszą sesję tygodnia londyński FT-SE 100. Stało się tak w dużym stopniu za sprawą potężnych koncernów naftowych - BP i Shell. Ich notowaniom nie sprzyjał wczorajszy spadek cen ropy. Dużym zainteresowaniem cieszyły się natomiast papiery sieci supermarketów - Safeway. W poniedziałek do batalii o przejęcie spółki dołączyła firma Sainsbury, składając konkurencyjną ofertę wobec William Morrison.