Pierwotnie Unia zarezerwowała dla naszego kraju 13,8 mld euro z funduszy strukturalnych i spójności. Jednak na szczycie w Brukseli w ubiegłym roku okrojono środki dla krajów kandydujących o 2,5 mld euro, a Polska straciła około połowy tej sumy. Później na szczycie w Kopenhadze ze środków przyznanych Polsce 1 mld euro przesunięto na bezpośrednie dopłaty do naszego budżetu. - To jest bardzo korzystne, gdyż pieniądze trafią do nas szybciej i bezwarunkowo - uważa Ewa Freyberg, podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej. Ostatecznie więc pula dla Polski wynosi 11,4 mld euro.

Zdaniem E. Freyberg, gdyby Polsce udało się wykorzystać wszystkie pieniądze, jakie mamy do dyspozycji, w kolejnych latach po przystąpieniu do Unii moglibyśmy liczyć na podniesienie wzrostu gospodarczego o 1 pkt. procentowy, a w 2007 roku nawet o 2 pkt. procentowe. - Tak wynika z analizy wpływu funduszy strukturalnych na gospodarkę, przygotowanej na potrzeby Komisji Europejskiej - powiedziała E. Freyberg.

Z danych MGPiPS wynika, że aby wykorzystać wszystkie środki unijne, budżet musi być przygotowany na znalezienie 900 mln euro, jako wkładu własnego, do roku 2007. - Minister finansów ma do połowy lutego przygotować odpowiedni plan przesunięć budżetowych, pozwalający na wygospodarowanie tych środków - powiedziała E. Freyberg.