Na przestrzeni zaledwie 6 tygodni mieliśmy na rynku aż dwie próby pokonania rocznego trendu spadkowego. Obydwie, niestety okazały się nieudane. Na wykresie powstają niepokojące "garby", które wg jednych stanowią formację RGR, wg innych podwójny szczyt. Formacje te mają sens, gdy pojawiają się u szczytu wykształconego trendu. Niestety, jaka giełda takie formacje i w tym wypadku odległość od podstawy szyi (na 1150 pkt.) do szczytu jest identyczna jak od dołków z letnich miesięcy 2002 roku. Jaki stąd wniosek?
Otóż wydaje się, iż nasza GPW wciąż podąża w bok, w ramach horyzontu ograniczonego poziomami 1150-1250 pkt. Sytuacja nie ulegnie zmianie, póki nie nastąpi wiarygodne wybicie poza ramiona "megaformacji" trójkąta symetrycznego. Z żalem przyznaje, że wyjście z podobnej formacji na WIG wziąłem za sygnał wyprzedzający analogiczny ruch na rynku WIG20. Okazało się jednak, że to tzw. "fala śmieciowa" dodała te kilkadziesiąt punktów indeksowi szerokiego rynku.
Dzisiejsza sesja była kopią piątkowych notowań. Przy jeszcze mniejszej wymianie rynek zastygł w pobliżu wstępnej linii trendu, jaka powstanie po połączeniu sesji z 7.10.2002 oraz 19.12.2002 roku. Dodatkowo siłę wsparcia na 1185 pkt. zwielokrotniła EMA-55 i obecność środka luki hossy z początku br. Poniżej wsparć jest jeszcze więcej, przy czym kluczowym może się okazać poziom 1176 pkt., a także leżąca 10 pkt. poniżej wolniejsza linia trendu. Są to warunki sprzyjające korekcyjnemu odbiciu. Uważam jednak, że krótkoterminowe pozycje powinny zostać zamknięte z uwagi na pełne wykształcenie szczytowego harami, a najdogodniejszym do tego wydaje się obszar luki bessy, tj. rejon 1205 pkt. Średniodystansowcy mogą utrzymywać pozycje w akcjach tak długo, jak długo zakres wahań nie wykroczy poza dolne pasmo korytarza 1150-1250 pkt. Oscylatory potwierdzają te obserwacje, gdyż średnioterminowy MACD utrzymuje się ponad poziomem 0. Z kolei krótkoterminowe wskaźniki ostrzegają przed wchodzeniem na rynek i znajdują się w drodze do obszarów wyprzedania.