Trend długoterminowy na GPW pozostaje spadkowy. Zeszłotygodniowa próba ataku na główną linię trendu w okolicy 1240 punktów zakończyła się fiaskiem. Walnie przyczyniły się do tego wieści zza oceanu - wyniki kwartalne, a przede wszystkim słabe prognozy gigantów sektora technologicznego. Reakcja inwestorów była jednoznaczna - Microsoft w ciągu dwóch sesji oddał całe styczniowe wzrosty, Intel i IBM są notowane niecałe 5% powyżej poziomów z końca 2002 roku. Obecny tydzień przyniesie zmianę branży, na której skupi się uwaga rynków. Koncentracja publikacji raportów nastąpi w środku tygodnia (wtorek-czwartek), a w roli rozgrywającego wystąpi tym razem sektor finansowy. Po rozczarowujących wynikach sektora IT, inwestorzy przygotowani są na wiele; prognozy EPS są w większości przypadków niskie, rynek może więc nieco się uspokoić. Wydaje się jednak, że trend został już wyznaczony, a o jego zatrzymaniu można by było myśleć w przypadku naprawdę pozytywnego zaskoczenia przy publikacji wyników tuzów amerykańskiej gospodarki. A prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest niskie.
Na naszym rynku kończy się "okres ochronny", wynikający z cykliczności GPW. Terminem tym określam czas między październikiem i styczniem, w trakcie którego (bez względu na panujący długoterminowy trend) rynek ma tendencję do wzrostów. Luty nie jest już jednak tak łaskawy - przez ostatnie dwa lata (stopa zwrotu z WIG20 -15,9% i -4,2%) był wstępem do dużych spadków trwających niemal bez korekt do jesieni. Niewykorzystana styczniowa szansa na zmianę trendu może więc się zemścić, a pełne ukształtowanie na wykresie indeksu formacji głowy z ramionami byłoby tego ukoronowaniem.