O notowaniach na rynku naftowym decydowały nadal doniesienia dotyczące Iraku. W poniedziałek ceny ropy najpierw spadły dzięki wiadomościom o postępie w rozmowach między władzami w Bagdadzie a inspektorami ONZ, którzy szukają broni masowej zagłady. Pewne nadzieje na pokojowe rozwiązanie konfliktu zaczęto też wiązać z ewentualnym wydaleniem z Iraku Saddama Husajna. Przedstawiciel tego kraju wykluczył jednak taką możliwość, a tymczasem znaleziono dalsze głowice zdolne do przenoszenia ładunków chemicznych, co nasiliło obawy przed wykryciem ich większych zapasów. W tych warunkach notowania ropy zaczęły ponownie rosnąć, zbliżając się do najwyższego poziomu od dwóch lat. Tendencji zwyżkowej sprzyjały informacje o przygotowaniach do wysłania na Bliski Wschód większej liczby wojsk brytyjskich, a także niedzielne ostrzeżenie rządu USA, że Saddam Husajn ma już niewiele czasu na ujawnienie zbrojeń. Niepokój wywoływał też przedłużający się strajk w Wenezueli. W Londynie ropa Brent z dostawą w marcu kosztowała w poniedziałek po południu 30,74 USD za baryłkę, wobec 30,54 USD w końcu sesji piątkowej. Eksperci banku Societe Generale przewidują, że w wypadku wojny z Irakiem notowania mogą przekroczyć nawet 40 USD za baryłkę.

Na innych rynkach obroty były niewielkie ze względu na święto w USA. Złoto staniało w Londynie do 355,75 USD za uncję, z 356,55 USD w piątek, reagując na wzmocnienie dolara.

Miedź w kontraktach trzymiesięcznych zdrożała w Londynie do 1686 USD za tonę, z 1669,50 USD w końcu zeszłego tygodnia. Przyczynił się do tego wzrost notowań niklu, wywołany przez strajk w rosyjskiej firmie Norylski Nikiel.