Sześć z ośmiu związków zawodowych KWB "Bełchatów" weszło w spór zbiorowy z pracodawcą. Związkowcy żądają "zaniechana operacji włączania kopalni do struktury holdingowej BOT lub podobnej". Pomysł powołania BOT, czyli połączenia elektrowni z Bełchatowa, Opola i Turowa oraz kopalni z Bełchatowa i Turowa znalazł się w rządowym projekcie programu restrukturyzacji polskiej energetyki.
Wczoraj o godz. 7.00 w bełchatowskiej kopalni rozpoczęło się referendum. Prawie 10 tys. górników odpowie na pytanie: "Czy jesteś za podjęciem akcji protestacyjnej, ze strajkiem włącznie, w przypadku włączenia KWB Bełchatów do struktury określanej jako BOT lub podobnej, niekorzystnej dla kopalni i jej pracowników?". - Referendum potrwa do końca tygodnia. Jeżeli większość z głosujących opowie się za protestem, w tym strajkiem, będziemy uprawnieni do jego rozpoczęcia - powiedział PARKIETOWI Zdzisław Wach, rzecznik prasowy Międzyzwiązkowego Zespołu Koordynacyjnego. - Decyzja o wejściu w spór zbiorowy jest zgodna z prawem - dodał.
Innego zdania są dwa związki - "Sierpień 80" i "F-1" - które nie weszły do MZK. Ryszard Brzuzy z "Sierpnia 80" twierdzi, że żądanie MZK jest sprzeczne z ustawą o związkach zawodowych. Nie została podjęta żadna decyzja w sprawie powstania BOT. A więc nie ma tematu do sporu. Jednak i te dwa związki ewentualne powstanie BOT też uznają za błąd.
Związkowcy opowiadający się za protestem są zdania, że prace nad powołaniem BOT są mocno zaawansowane. Obawiają się, że władze przyszłego holdingu będą chciały obniżyć koszty m.in. przez zwolnienia. Według związkowców oraz niektórych ekspertów (związanych m.in. z parlamentarnym zespołem ds. restrukturyzacji energetyki), powstanie BOT nie jest najlepszym pomysłem, gdyż wiązałoby się z podniesieniem ceny energii z Bełchatowa (dzisiaj najtańszej w Polsce).
Bełchatowska kopalnia wydobywa rocznie ok. 40 mln ton węgla. Zasila on elektrownię produkującą blisko 20% energii zużywanej w Polsce.